Sponsor

Polecane:
 Medycyna estetyczna

Krytycznym Okiem - Taniec z Gwiazdami

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

Znana maksyma głosi, że historia powtarza się zawsze jako farsa. Ta wstępna uwaga pozwala nam wziąć w cudzysłów wszelkie obecne dokonania artystyczne, które polegają na mniej lub bardziej świadomym i twórczym recyklingu patentów z przeszłości…

tzg

 

Wrzesień w zasadzie już za pasem, co oznacza, iż programy rozrywkowe na dobre wznowiły swoją działalność -  na ekranach od kilku dobrych tygodni gości m. in „Taniec z Gwiazdami" - i oczywiście ani myślę wybrzydzać...

Sławne, uwielbiane przez widzów całego świata show znowu śmieszy i bawi, ale już nie tak bardzo jak w poprzednich częściach. Widać wyraźnie, że formuła programu się wyczerpała. Odnosi się również wrażenie, jakby twórcy zrobili go na zamówienie, siłą rozpędu. Jak prezentuje się obecnie program o historycznej nazwie? Zdecydowanie nietęgo. Mdłe cienie tamtych czasów, sprawiają, że show kojarzy się już wyłączne z kiczem, banałem i złym smakiem.
Producenci nie zamierzają jednak poprzestawać na „zaledwie” kilkunastu edycjach, skoro każda okazuje się prawdziwym bestsellerem. Dwunastą – można więc uznać – jak w wyścigu kolarskim – za lotny finisz lub górską premię. Do mety daleko. „Góra” zwietrzyła w tym dobry interes, więc robota idzie pełną parą. A że jakość tych dzieł często pozostawia wiele do życzenia, nieistotne. Ważne, żeby przyciągnąć do telewizorni jak największą ilość widzów.
Jak zwykle w takich przypadkach opinie są skrajnie różne. Jedni zachwyceni, inni kręcą nosem.
Mnie wsio ryba – nie wzbudza już we mnie większego zainteresowania. Niestety, w tym klasycznym show, nie ma za grosz wdzięku, autentycznego uroku, jaki mogą mieć obrazy tego typu. W dwunastym sezonie nie uświadczysz anonsowanej w reklamie dobrej zabawy, a nowe postaci nie wnoszą świeżego, ożywczego powietrza... Mało tego, okazały się niezbyt dobrym tworzywem tanecznej opowieści. Poza tym czy gwarancją sukcesu mogą być osoby, na widok których w głowie rodzi się tylko jedno pytanie: któż to, do licha ciężkiego, jest?? Trudno nie zauważyć, że wszystkie bez wyjątku edycje za punkt honoru mają posiadanie w swojej stajni „gwiazd”, które generalnie zajmują się odgrywaniem ról dramatycznych, które publiczność śmieszą do łez. Uczestnictwo w pojęciu owych "gwiazd" jest niczym innym jak trampoliną do popularności, co się raczej średnio sprawdza... Na scenie prezentowali się kolejno aktorzy, sportowcy, prezenterzy, pogodynki, piosenkarze i piosenkarki, a nawet politycy… Efekt jest więcej niż żenujący. Na ekranie grupa świetnie bawiących się ze sobą artystów, a przed telewizorami grupa setnie nudzących się widzów. Ograne, przaśne, prymitywne żarciki, wtórność, nadęta atmosfera, a wystąpienia jak od jednej sztancy („dziękuje wszystkim za…”). I jeszcze na dokładkę to manifestowane samozadowolenie poszczególnych gwiazdorów. Plotą głupstwa i sami, słuchając siebie, mówią „Jestem pod wrażeniem”.

Show z założenia ma być lekkie, łatwe i przyjemne. Przy nim widz ma wypoczywać i relaksować się. Założenie to jedno, a realizacja drugie. Dla producentów od paru ładnych edycji lekkie, łatwe i przyjemne to prezentacje - wszystko jedno, tańca czy własnej osoby - gwiazd będące w stanie powalić widzów swoim poziomem żenady i kiczu. Dlaczego coś, co jest absolutnie nie śmieszne, rozlazłe, nudne, wciąż i wciąż jest emitowane? Można jeszcze wiele spraw związanych z obecnym poziomem TzG przeanalizować, tylko po co? Nawet w kategoriach rozrywkowych nie ma co rozpatrywać tej chały.

„Taniec…” – wielka gwiazda TVN – owskiej ramówki, wydał właśnie nowe owoce, które są takim zbiorem sprawdzonych, lecz niezwykle tanich i banalnych zagrywek, które widzieliśmy już wcześniej tysiące razy. Target programu od samego początku jest jasno określony: komercyjny zysk. Dlatego produkcja nie waha się, dodajmy na JEDNĄ tylko gwiazdę, przeznaczać, uwaga… aż 60 tys. złotych. Wystarczy?

Nie wiem czy rzeczywiście na dwunastym sezonie, się zakończy. Gdyby nawet, ja tęsknić nie będę. Czuję się przesycona jego odsłonami i nim samym. Z jakiejkolwiek perspektywy by nie spojrzeć na ostatnie wydarzenia, zawsze można dojść do zbieżnej w sumie konkluzji: 1) Dlaczego, po co, z jakich powodów, w imię czego, PO JASNĄ CHOLERĘ psuje się, a później kontynuuje pewne wzorce? 2) Dlaczego, po co, z jakich powodów, w imię czego, PO JASNĄ CHOLERĘ niektóre programy w ogóle powstają?!

Pomyślałam sobie, że skoro wyraźnie brakuje gwiazd do programu... to może... jednak... No, ale niestety.
Na jakąś nowość (taneczną?) trzeba będzie jednak jeszcze trochę poczekać...

Komentarze  

 
0 #1 Nika 2010-09-27 20:37
wcale niedługo będziesz czekać na nowość taneczną właśnie. Podobno herbusiowa ma zasiąść w jury programu,w którym swoje taneczne umiejętności będą pokazywać znów gwiazdy. nie wiem czym się będzie to różniło od tzg, ale na pewno będzie w jeszcze gorszym wydaniu.
P.S. target programu, a nie programy-literówka.
Cytować