Krytycznym okiem - choreografowie.
Wpisany przez Kat piątek, 03 września 2010 16:38
Już przeszło półtora roku czasu śledzimy zmagania sympatycznych tancerzy z najróżniejszych zakątków Polski, sprawdzających się w licznych stylach, niejednokrotnie zmagających się również z własnymi słabościami. "You Can Dance - prawdziwy survivel". Żeby przetrwać trzeba walczyć do końca, do ostatniej kropli potu. Ale taneczne show to nie tylko okazja do poznania nowych talentów, lecz także sprzyjająca okoliczność, by obejrzeć wspaniałe choreografie, zapoznać się z wybitnymi i profesjonalnymi choreografami, często zza Oceanu.
Wade Robson, Marty Kudelka, Brian Friedman, wreszcie Laurie Ann Gibson. To tylko część nazwisk cieszących się szacunkiem i poważaniem na całym świecie. Do tego dochodzą jeszcze "goście" układający jednorazowo choreografie dla Naszych uczestników, czego przykładem jest Genevieve Dorion-Coupal. Owe układy stanowią jedne z wyznaczników, którymi kierujemy się w każdą środę wieczorem przed telewizorami, punktualnie o godzinie 21:30. Bo któż z Nas nie chciałby obejrzeć kolejnej, zapewne, nietuzinkowej choreografii Kasi Kizior, Piotra Jagielskiego, Joanny Szokalskiej... Przykre jest zatem, że w tej edycji skupiono się przede wszystkim na "nowych twarzach", które swoją drogą dostarczyły Nam odczuć odległych od tych pozytywnych. A dlaczego o tym wspominam? Gdyż w Krytycznym Oku było chyba już wszystko. Począwszy od kardynalnych przedstawicieli, na których przede wszystkim winniśmy się skupiać, czyli uczestników programu, trzech muszkieterów podkreślających niejednokrotnie kto tu naprawdę rządzi, przejmujących zwierzchnią pałeczkę, szanowne jury, kończąc na Naszej ukochanej gospodyni całego jukendensowskiego zawrotu głowy, Kingi Rusin. Mało tego, nawet styliści znaleźli swoje miejsce w tymże dziale. Myślę więc, że to najodpowiedniejszy moment by sięgnąć po zupełnie nowy patent, mianowicie choreografowie.
Na pierwszy rzut oka mogłoby się zdawać, iż tak profesjonalni tancerze w życiu nie zasłużą na komentarz w nurcie krytycznym, opiewający przy tym ich liczne błędy. A jednak - zdarzyły się w tej edycji układy na wskroś nieudane, doprowadzające do tzw. katastrofy scenicznej. Zasadniczo problem tkwi w samych choreografach, których pomysłowe występy mieliśmy okazję "podziwiać". Napominam o tym w cudzysłowie, gdyż nie jestem całkowicie pewna, czy wyraz podziwiać jest tu wskazany. Operuje raczej przekonaniem, iż podobnie jak Ja, niektórych choreografii nie chcielibyście ujrzeć, a przynajmniej nie w takiej postaci, a już na pewno nie takich, które przyczyniły się do upadku Bogu ducha winnym uczestnikom. Jak by nie patrzeć, może byłoby po prostu lepiej gdyby TVN z producentami show na czele, nie sięgnęli po "nowe twarze", których fundamentalnym celem niewątpliwie był wzrost oglądalności. Szkoda tylko, że owa piękna idea spełzła na niczym.
Przystąpmy zatem do kolejnych krytycznych komentarzy, na które zasłużyli przede wszystkim uczestnicy I edycji tanecznego programu. Szczęśliwym trafem, podczas gdy na przełomie II edycji dział z nośnym tytułem "Krytyczne Oko" rozpoczął swoją działalność, krytyczne żniwa zbierali właściwie tylko uczestnicy edycji II, III i obecnie IV. A co z I? Jak na ironię mam dziś doskonałą okazję by niektórych opietruszyć. Zatem zaczynamy! Poniżej przedstawiam subiektywną listę "The worst of" - TOP6 najgorszych choreografii w YCD IV. Możemy być chyba zgodni, że kilka osób zdecydowanie wyróżniało się na tle innych.
Tradycyjnie zestawienie rozpoczniemy od góry:
6. Modern Underground: Thierry Verger, czyli ekscentryczny układ ekscentrycznego choreografa.
A jak poradzili sobie z nim tancerze, Ania Szymoniak i Paweł Kulik? Zważając na kulawe wykonanie, chyba niezbyt dobrze. Najprościej mówiąc - było zwyczajnie źle. Począwszy od strojów uczestników, które dodam zaprojektował sam Verger, kończąc na samej choreografii. Obfitowała ona w liczne ciężkie podnoszenia co zaowocowało równie ciężkimi ocenami jury, z czym nie trudno się zresztą zgodzić. Najprościej mówiąc: w układzie tym było... mało tańca. Biorąc pod uwagę fakt, jakim jest niecodzienny wizerunek Thierrego oraz jego podejście do swojego zadania, chyba można mu wybaczyć tę wpadkę, w końcu zrehabilitował się, nie ukrywajmy, wspaniałą piosenką towarzyszącą tancerzom podczas występu. Niewątpliwie miała ona wpływ na umieszczenie go na takim a nie innym miejscu.
5. Modern Jazz: Kasia Kizior, czyli wielkie rozczarowanie.
Dlaczego sięgam po ten układ? Odpowiedź znajduje się już w podtytule: przyniósł on niestety rozczarowanie. Czyżby po nieprzeciętnych choreografiach (modern jazz Elizy oraz Łukasza), przyszedł czas na lekki kryzys? Miejmy nadzieję, że była to jednorazowa wpadka, a nie tzw. przesilenie wiosenne, o którym nie raz już wspominałam... Podczas gdy zawsze prezentowała godne podziwu występy, zawsze odznaczające się wyjątkową energią, figurami, podnoszeniami, w TOP8 zdarzyła się wpadka. I znowuż chodziło o mniejszość tańca. Oczywiście jest jeszcze cały ocean spraw, które Kasia "robi zawsze", a których "nie robi nigdy". Tak czy inaczej nie był to dobry występ, co przeniosło się na ogólny efekt duetu (Piotr i Julia) tudzież opinie jury i zapewne nie tylko. Dodając do tego niezbyt trafne stroje uczestników (Masz ci los! Po raz kolejny sęk tkwi w image!), mamy prawdziwą mieszankę pomyłek.
4. Foxtrot: Adam Król, czyli wieeelki Powrót Króla.
Co by o nim nie mówić, potrafi powrócić w wielkim stylu, by znów zrobiło się o nim głośno. Szkoda tylko, że i tym razem zaserwował Nam coś tak zaskakującego, tyle że w negatywnym tego słowa znaczeniu. Oczywistą kwestią jest, że nagana ze strony jury należała się przede wszystkim uczestnikom, JaĆcę i Cooliowi, ALE. No właśnie, ważki problem stanowiła także sama choreografia pamiętnego foxtrota, o ile można tak to nazwać. Od razu upominam, iż na tańcu standardowym się nie znam, choć mam wrażenie, że zdążyłam już to niejednokrotnie udowodnić
, jednakowoż znów naszła mnie intuicyjna refleksja, jaką było zwątpienie w tenże styl. Miałam raczej wrażenie, że oglądam walca wiedeńskiego z domieszką jazzu. Tylko stroje zdawały mnie utwierdzać, że był to foxtrot, inaczej miałabym poważny problem ze stwierdzeniem tego (niezręcznego) faktu. Wspólnymi siłami Adama Króla oraz tancerzy, stworzyli występ godny porażki tej edycji, a także miejsca 4 na Naszej liście.
3. HH: Rafał Roofi Kamiński, czyli boring, boring, boring…
Co się zmieniło w tym spokojnym i raczej nieśmiałym tancerzu? Nabrał większej pewności siebie, podszkolił swój HH, organizuje liczne warsztaty z kolegami z grupy (m.in. Niecikiem, Bzygą, Gabry$iem). Poza tym zaczął układać choreografię dla uczestników programu. Jego przygoda w roli choreografa rozpoczęła się w III edycji, a pierwszym układem jaki miał przyjemność ułożyć był oczywiście HH... w który zaangażowani byli jego kolega po fachu - Karol Niecikowski oraz Paulina Jaksim. Nie ominęła go też praca na planie... tzn. podczas bieżącej edycji show. Pomijając openingi i jego układ w TOP8, pragnę zwrócić uwagę na pierwszy odcinek. Układ praktycznie nie odznaczał się niczym wyjątkowym, wręcz przeciwnie. Zwyczajne ruchy, żadnych oryginalnych. A wszelka jednoznaczność jest nudna.
2. HH Oldschool: Diana Sasza Staniszewska, czyli prawdziwy horror, prawdziwa "Mgła"...
Czas wziąć pod lupę jedną z najbardziej kolorowych i rzucających się w oczy - dosłownie i w przenośni, uczestniczek programu. Sasza przekonuje wszystkich fanów, i nie tylko, iż od czasu udziału w programie, w gruncie rzeczy nic się zmieniło... Bo jak program może zmienić czyjeś życie? Może życie nie, ale warsztat taneczny - bez wątpienia. Debiutem rudej (a może różowej? Wybaczcie, nie nadążam nad jej wizerunkiem) tancerki była choreografia ułożona dla Elizy i Rafała.
Tak jak przypuszczałam - fajerwerków nie było! Było za to dużo mgły, osłody, waty cukrowej: chyba wiecie co mam na myśli. Dodatkowo Sasza postanowiła wykorzystać w tymże występie stroje z lat 80-tych, co przyznacie sami prezentowało się wyśmienicie! Od rozpoczęcia programu na nic innego nie czekałam, jak tylko zobaczyć coś tak uroczo nieporadnego. Diana pod tym względem bije wszystkich innych choreografów na głowę. Prostą konsekwencją tego faktu było to, że musieliśmy oglądać... No właśnie co tak naprawdę ujrzeliśmy? Elizę potraktowaną najprawdopodobniej elektrowstrząsami i Kabu z grzywką w kolorze zdechłej trawy na osiedlowym trawniku. Choreografia - równie niezborna jak fryzura jej autorki., jak to adekwatnie do sytuacji, zresztą zupełnie słusznie, ujęła jedna z redaktorek (autorka artykułu Najgorszych duetów IV edycji przyp. red.).
Po zapoznaniu się kolejno z miejscami powyższymi, przyszedł czas zaprezentować Wam zaszczytne miejsce 1., które zajęła pewna osobliwa dama, aczkolwiek może odpowiedniejszym określeniem będzie księżniczka. Już wiecie kto to taki?
Kto na tle reszty wypadł aż tak źle?
Kto zasłużył na miano najgorszej choreografii w historii IV ed. programu!?
1. Pop: Maria Foryś, czyli "Jak zdobyć pierwsze miejsce na Naszej liście i zrazić do siebie ludzi".
Weź szczyptę złocistego pyłu, parę masek, dwoje utalentowanych tancerzy (najlepiej jedną specjalizującą się w tym stylu - na pewno nie zawali!), do tego stroje rodem z baroku... i mamy gotowy przepis na sukces! Ale czy na pewno scenariusz przewidział dla Marysi szczęśliwe zakończenie? Można by długo nad tym rozmyślać, dopóki nie dojdzie do Naszych uszu komentarz samego pana przewodniczącego jury, traktujący... o zawaleniu roboty. Was też przez chwilę zamurowało? Agustin, brawa dla Ciebie! Jednak jury też czegoś się w programie uczy. Może teraz za każdym razem, gdy światła opuszczą scenę, a uczestnicy zakończą występ, zastanowi się dwa razy zanim wyśle komuś kolejne podziękowania. Ale o Agusiu już było, więc ten temat zostawię w spokoju, zaś skupię się na Popie, który swoją drogą można określić następującymi przymiotnikami: bezpłciowy, rozczarowujący, zmarnowany, katastrofalny, winny (uczestnikom nominację), nudny i tak dalej, i tak dalej. A zapowiadało się naprawdę dobrze. Przyznam, że lubię takie małe dziwadełka z maskami, pyłkami i innymi tego typu rzeczami, ale Maria najwyraźniej po ostatnim sukcesie jakim był DH, postanowiła zrobić sobie małe wagary?? W każdym razie za nieodrobienie pracy domowej powinno się ponieść konsekwentną karę, tyle tylko, że to również miała najwyraźniej w nosie. Mina obrażonej księżniczki? Marysiu, proooszę.
Powyższa lista, w moim odczuciu jest najbardziej pomyłkowym zestawieniem układów, jakie mieliśmy okazję podziwiać (
) w minionej edycji. Już niedługo okaże się czy do tego zestawienia dołączą osoby z piątego sezonu, choć do tego przedsięwzięcia mamy jeszcze sporo czasu. Może nawet znajdzie się ktoś, kto przebije całą tą szóstkę? Dowiemy się już niebawem. Tymczasem jaka jest Twoja lista sześciu najgorszych?
| « poprzednia | następna » |
|---|


