Sponsor

Polecane:
 Medycyna estetyczna

Krytycznym Okiem - Leal Zielińska.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)


Program „You Can Dance – Po Prostu Tańcz”, wielkimi krokami zbliża się do końca. Już za niespełna dwa tygodnie, poznamy zwycięzcę bądź zwyciężczynię, piątej edycji tanecznego show. Uczestników wciąż nam ubywa. Niedawno z programu odpadła najmłodsza uczestniczka – Leal Zielińska. Dziś postaram się przyjrzeć jej bliżej.

Już przed wyemitowaniem odcinka castingowego z udziałem młodziutkiej Gdańszczanki, było o niej bardzo głośno. Fani programu stawiali ją w gronie faworytów, gdy tylko dowiedzieli się z forów internetowych, że otrzymała bilet na warsztaty w Izraelu. Na początku wcale się nie mylili. Na castingu Leal pokazała się z niesamowitej strony, a na warsztatach w Tel Awiwie, udowodniła wszystkim, że młody wiek, wcale nie przeszkadza w tym, by tańczyć jak zawodowiec. Pracowała bardzo ciężko co zaowocowało przepustką do odcinków „na żywo”. Ludzie ją uwielbiali! Z drżeniem serca oczekiwali nadejścia środy, godziny 21:30 i Modern Jazzu, który miała zatańczyć z Bartkiem Woszczyńskim. Niestety nie wypadła tak świetnie, jak można było się spodziewać. Jury zarzuciło zarówno Leal, jak i jej partnerowi brak dojrzałości i emocji na scenie. I chociaż technicznie ich występ był nieskazitelny, został uznany za najgorszy taniec odcinka. Wszyscy zaczęli się poważnie zastanawiać nad porażką dziewczyny. Skoro nie podołała w swoim własnym stylu, to co będzie gdy wylosuje coś z zakresu tańca towarzyskiego? Dość szybko dostaliśmy odpowiedź na to pytanie. Po dwóch tygodniach, podniesieniu się z klasą z upadku, w bardzo dobrym Jazzie, przyszedł czas na Cha Chę. Brr. Naprawdę uwierzcie mi, nie mam najmniejszej ochoty wspominać tamtego występu. Jednak mus to mus. Na technice ballroomu nie znam się niestety ani trochę, więc pozostaje mi uwierzyć na słowo jurorom – było tragicznie. Pomijając to, moje subiektywne odczucia względem Cha Chy Leal i Aleksandra, też nie są dobre. Stylistyka nie przemówiła do mnie kompletnie. Całość wydawała mi się tandetna, kiczowata, aż za bardzo wyzywająca. No i oczywiście wszystko musiało się kręcić wokół słynnego seksapilu naszej tancerki! Przyznam, że od tamtego momentu co raz, to bardziej miałam dosyć ciągłego trąbienia o kobiecości i urodzie dziewczyny. Nie sądzę oczywiście, że nie można tego w ogóle zaliczyć jako plus. Jasne, że można, ale nie w takiej ilości. Wyróżniająca Leal na tle innych tancerek osobowość oraz ładna buzia, przykrywały praktycznie w całości jej umiejętności taneczne. Pewnie niektórzy nie zgodzą się ze mną w tej kwestii, ale w pewnym momencie zaczęłam odnosić dziwne wrażenie, że zarówno jury, jak i widzowie przestali po prostu zwracać na nie uwagę. Jak wiadomo Ania Mucha wprost uwielbiała Lealkę. W jednym z odcinków zarzuciła jej koleżance – Ilonie, że nie ma za grosz osobowości i skwitowała ją stwierdzeniem, że ładna buzia wystarczy. Trochę bez sensu prawda? Wiele takich komentarzy na forach dotyczyło przecież jej faworytki. Skoro jestem już przy takim, a nie innym temacie, chciałabym napomknąć jeszcze o tym, jak sama zainteresowana ustosunkowywała się do tego. Mianowicie, ciągłe powtarzanie, aż do znudzenia, że ładna buzia nie ułatwia pobytu w programie, że naprawdę ciężko pracowała, trochę mnie irytowało. Chyba każdy wie, że włożyła mnóstwo wysiłku w program, zresztą nie tylko ona.
Widzę, że zboczyłam z toru oceniania jej tańca, a pragnę poruszyć jeszcze dwa fakty, więc wróćmy do tego. Ostatnim stylem, który wylosowała Leal w YCD było Contemporary, w choreografii Katarzyny Kizior. Powtórzyła się historia z początku programu. Wszyscy przepowiadali bombę, fantastyczny występ, a wyszło jak wyszło, każdy z pewnością pamięta. Właściwie całą winę za ten nieudany występ poniosła właśnie nasza najmłodsza uczestniczka, ponieważ to głównie do niej zastrzeżenia mieli jurorzy. Dziewczyna drugi raz poległa w swoim stylu.
Na koniec zahaczę o sprawę solówek. Chociaż po pierwszej, nieudanej Panna Zielińska bardzo dobrze się zrehabilitowała, to muszę o niej wspomnieć. „W solówce było za dużo wdzięczenia, a za mało tańczenia” - tymi słowami skomentował występ Leal, Agustin Egurolla. Trzeba przyznać, że coś w tym jest. Dziewczyna chyba aż za bardzo wzięła sobie do serca atuty, jakimi dysponuje i zapomniała, że nie tylko one się liczą. Być może widzowie również to dostrzegli i dlatego odpadła stosunkowo wcześnie.

Każdy z tancerzy ma swoje dobre i złe momenty w „You Can Dance”. Ja mam za zadanie rozpisywać się o „tych złych”. Nie zmienia to faktu, że mimo wszystko uważam Leal za dobrą tancerkę, cenię bardzo jej pracowitość. Myślę, że jeszcze wszystko przed nią i z pewnością dużo osiągnie. Cieszy mnie fakt, że mogłam oglądać ją w programie.