Krytycznym Okiem - Choreografowie (2)
Poprawiony: piątek, 03 września 2010 18:55 Wpisany przez Kat piątek, 03 września 2010 16:51
Odnośnie wartości artystycznej niektórych typów choreografii można mieć chyba spore wątpliwości. I tej edycji nie ominęły układy na wskroś nieudane, doprowadzające do tzw. katastrofy scenicznej, a przy okazji do wzmożonej chęci zgłoszenia liberum veto. Nie brakowało momentów, w których palec wskazujący bezwiednie wędrował w stronę czoła, by w nie popukać. Odgłosy takiego pukania dały się pewnie słyszeć po przejmującym rezultacie pracy poszczególnych choreografów. Zastanawiam się w takim razie czy przyjmowanie pewnej grupki owych delikwentów nie przysporzy show w przyszłości więcej głosów na „nie” niż na „tak”. Prawdę mówiąc już odczuwalne są tego skutki. Prowadzimy bowiem w kategorii, na którą nikt specjalnie nie zwraca uwagi: otóż w kategorii pomyłek. I jesteśmy w tej dziedzinie – proszę Czytelników – pierwszą potęgą świata!
Srebrny medal z najwyższym poświęceniem zdobył już w tym sezonie HH… I choreografowie za niego odpowiedzialni. Z nie mniejszym zaangażowaniem tancerzy. Trudno pozbyć się wrażenia, że niewiele dobrego mogliśmy w tym względzie zobaczyć. A jak już się pojawił, powodował prędzej gorzki grymas na twarzy niżeli falę entuzjazmu. Na co mieliśmy więc liczyć? Na projekty przytłaczające słodkością i monotonnością (1), nudniejsze od pisma o zwrot podatku VAT (2), wykonane na pół gwizdka, bez powera, polotu (3), mdłe, bezpłciowe, bez wyrazistej historii, wigoru, funu?
1)
Zgłoś niedziałający film!
UWAGA! Na stronie nie znajdujś się żadne nielegalne pliki, video pobierane jest ze źródeł udostępnionych
3)
Zgłoś niedziałający film!
UWAGA! Na stronie nie znajdujś się żadne nielegalne pliki, video pobierane jest ze źródeł udostępnionych
Ewidentnie brakowało Nam dobrego, mocnego, drapieżnego HH, jak za starych, dobrych czasów. Nawet takiemu fatalnemu laikowi, jak Ja, rzucały się w oczy te wszystkie nieścisłości.
Zresztą nie tylko. Popping, locking, house - jak dotąd produkcja skąpiła nam tego rodzaju odmian, podczas gdy na scenie dominował współczesny, modern, jazz... HH Adama i Ewy, Sebastiana i Ilony, Ani i Kuby to jedyne tego typu występy, które można oznaczyć mianem dobrej roboty. Reszta to tylko rwetes. Do tego zawstydzający.
A jak edycja stała z TT?
W tej materii piramidalną różnorodnością pochwalić się nie możemy. Ponownie. Z drugiej strony patrząc w tym sezonie nie było z nim jakoś szczególnie nietrafnie. Z jednym wyjątkiem. Dosyć kontrowersyjnym mam wrażenie. Cha-cha Leal i Aleksa delikatnie mówiąc, wzbudziła mieszane uczucia. Wśród wielu wznieciła zniesmaczenie, pewnego rodzaju niechęć, odrazę, awersję…
Trudno powiedzieć, czy zamysł choreografów był trafiony czy też nie. Biorąc pod uwagę reakcję widzów w każdym razie okazał się dość „głośny”. Na mnie samej rozliczne figury taneczne nie zrobiły większego wrażenia, podobnie jak image tancerzy, który krótko mówiąc dla mnie okazał się wyjącym koszmarem. Innymi słowy „new face’s” (zupełnie jakby miały być gwarancją sukcesu samą w sobie…) nie pozostawiły po sobie pozytywnej wizytówki. Winne były natomiast publiczności 2 min. prawdziwej męki i następne 30s w postaci solówki Aleksa… (
)
Zgłoś niedziałający film!
UWAGA! Na stronie nie znajdujś się żadne nielegalne pliki, video pobierane jest ze źródeł udostępnionych
Passo choć nie tak tragiczne jak koleżanka-po-fachu, było dla mnie swoistym zaskoczeniem, in minus. Zwłaszcza, że autorem niniejszego projektu był sam (tym razem nie Roofi) Mariusz Olszewski, którego cenię za oryginalność w tańcu. Może powtórnie chciał wprowadzić pewną „innowację”, z tymże raczej tanim skutkiem. Momentami odnosiłam wrażenie, że przesadnie jest ono wypełnione elementami jazzowymi, do tego muzyka Gagi w żadnym razie nie oddawała charakteru, temperamentu tańca. Jeżeli dodać do tego jeszcze fakt, iż uczestnicy potraktowani zostali lateksem, całość nie okazała się zwalająca z nóg, chyba, że w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Zgłoś niedziałający film!
UWAGA! Na stronie nie znajdują się żadne nielegalne pliki, video pobierane jest ze źródeł udostępnionych.
Głównym wątkiem youcandancowskiego bicia piany jest nic innego jak… Pop. Ten demon tanecznej sceny, ten kataklizm, ten szkodnik! Był katastrofą, która czeka tylko na to, żeby się wydarzyć.
Prawdziwa uciecha, nie ma co...
Zdecydowany nr 1 w kategorii „The worst of Show”.
Największym kuriozum tego stylu poszczycić się mogą dwaj Białostoczanie, znani w szerszym tanecznym kręgu, jako Piotr Gałczyk, vel. Gaua i Rafał Kamiński, vel. Ognisty Roofi. Nieskładnie skomponowane ruchy, które tancerze zwą dumnie układami nie przyjęły się zbyt dobrze, o ile w ogóle. No i w końcu. FPC... Pop... To się nie mogło udać.
O popie w tej edycji nie da się dobrego słowa powiedzieć. Styl ten to niestety delikatne nieporozumienie... Nawet się nie zbliża do potencjału tancerzy, nie wykrzesuje z nich co mają najlepszego, a predyspozycje posiadają przecież spore. Różne układy „choreografów” z I edycji zdobywały lokalnie dominację na scenie, ale nigdy na skalę aż tak przytłaczającą i bolesną. Na ambitny układ z ich strony przeważnie nie ma co liczyć, chyba, że nazywasz się Wojciech „Blaszko” Blacha, a stylem, którym próbujesz zachwycić widownię jest locking.
a) Rafał był jedną z tych postaci, którzy już od castingu krzyczą do nas swoim temperamentem „zajdę daleko!”. Śmiało można chyba powiedzieć, że jego skromna osoba, ujmując nieco górnolotnie, stała się prekursorem New Stylu, zaś jego solówki były na ustach wszystkich.
Osobiście bardzo sobie cenię zmysł choreograficzny Rafała... Dostarcza mi zawsze niezapomnianych przeżyć... Przeżyć, których nie jest w stanie zrekompensować nawet najlepszy show...
Nie owijając już w bawełnę, jako choreograf (którego jedyną sensowną decyzją byłoby zniknięcie ze sceny choreograficznej), nie sprawdza się najlepiej; co więcej, jego układy przeważnie nie robiły na mnie jakiegokolwiek wrażenia, przeciwnie - wydawały mi się jedynie jakoś wyjątkowo skiepszczone. Pop można określić trzema rzeczownikami : kicz, banał i zły smak. W dodatku piosenka, choć ładna, nie bardzo się nadająca. Sprawiająca wrażenie zbyt „trudnej”. Jakby tego było mało, wprowadzająca zanadto oniryczny klimat. Wyszło jak wyszło, (a właściwie nie wyszło...) – wobec czego byliśmy świadkami projektu artystycznie wątpliwego.
Zgłoś niedziałający film!
UWAGA! Na stronie nie znajdują się żadne nielegalne pliki, video pobierane jest ze źródeł udostępnionych.
b) Ponownie pojawia się tu przedstawiciel frakcji FPC i dążenie do zmaltretowania widowni (tzn… uszczęśliwienia), w czym niewątpliwie sprawdzić się może tylko ON. POP. Tylko, że dość wąskie pole do popisu zupełnie tutaj nie przeszkadza, bo Białostoczanin z charakterystyczną dla siebie (właściwą dla uczestników poprzednich edycji w ogólnie rozumianej niemocy, niedyspozycji?) manierą przerobił wszystko na swój indywidualny sposób, tj. twórczo go gmatwając, przez co właściwie stracił swoją (już i tak lichą) naturę.
Zgłoś niedziałający film!
UWAGA! Na stronie nie znajdują się żadne nielegalne pliki, video pobierane jest ze źródeł udostępnionych.
„Skoro Gaua jest od HH, to mógł zrobić ten Pop w zupełnie inny sposób, do hip hopowej piosenki, a nie jakieś pomieszane z poplątanym” - pisze użytkownik. W swoim odbiorze rzeczywistości nie był tego wieczora zapewne odosobniony. To poczucie absurdalności wydarzeń miało wtedy wielu widzów programu. Z całym szacunkiem dla jego pracy i w ogóle, ale to jest nienormalne, patologiczne i szkodliwe dla zdrowia, żeby musieć coś takiego oglądać. Gaua, niestety, pokazał tutaj poziom krawężnika przy drzwiach do "Biedronki". Oczywiście drobne mankamenty w postaci muzyki czy fabuły wcale nie są mniej istotne. Diabeł zawsze tkwi w szczegółach i te kwestie poboczne w ogólnym rozrachunku mają decydujące znaczenie. Mieliśmy więc melodię-legendę, niezbyt przekonujący image oraz nie w pełni wykorzystany koncept a’lla love story w czasach wojny. Na dokładkę dużo przeskoków, piruetów. Cudy-niewidy. Dużo i bez sensu. W rezultacie takiego spiętrzenia miałam wrażenie, że widz pozornie częstowany jest czymś z wyższej półki, która w rzeczywistości opakowana była w infantylny papierek. Oczywiście nic dobrego z tego nie wynika. Z góry skazany był na porażkę. Powiedzieć o tym występie nieudany, to stanowczo za skromnie. Piotr okazał się karykaturą choreografa, a jego układ zaprezentował iście parodiowy poziom. Winę za odpadnięcie Kasi trzeba zrzucić na karb tej „choreografii”, w którą dziwnym trafem została wplątana dwójka takich tancerzy. Wszelkie złe przeświadczenia się sprawdziły. Układ okazał się prawdziwą klęską urodzaju, ewentualny zachwyt nie doszedł do skutku. To fakt. A fakty to najbardziej uparta rzecz pod słońcem…
Gdzie są chłopcy z tamtych lat… Aż chciałoby się zanucić, gdyż zmiana jaka zaszła w dziedzinie tańca obu panów, poraża mocniej niż zwyczajowe 220 V.
Być może brak oszałamiających wrażeń wywołanych tymi układami sprawił, że momentalnie poczułam niechęć do tego Tajemniczego Zjawiska zwanego Pop-em.
Wszystko skalkulowane tak by nudziło. I niepokoiło na przemian.
Produkcja widocznie nie wyciągnęła z tego żadnej nauki. Pop tymczasem nadal działa i ma się dobrze, a poza wdzięczną nazwą, prezentuje sobą jedynie banalne, długie, nudne i niespójne choreograficznie układy. Jest w nim wiele nieścisłości, powierzchowności, a nawet przeinaczeń. Jednakże sprzyja temu również niejednoznaczność języka tańca samych autorów, którym oprócz talentu, najwyraźniej zabrakło odpowiedniego konceptu. Tak czy inaczej perspektywa Popu, w rękach osób, które niewiele mają z nim wspólnego gwarantuje spłycenie i zbanalizowanie problemu, czego byliśmy świadkami. Potknięcia z nim w roli głównej były w tym sezonie więcej niż symboliczne.
Warto również wspomnieć o trzecim układzie w tejże stylistyce. Z Pauliną i Aleksem w szeregu, z zagranicznym gościem na czele. Ekspertem od techniki nie jestem, chyba, że jest skrajnie brzydka bądź skrajnie wspaniała, a ta seria nie zalicza się do żadnej z tych kategorii. Moje wątpliwości wzbudził efekt ekranowej emanacji, który przyprawiał mnie o tzw. oczopląs. W ogólnym rozrachunku oprawa graficzna stała tu na średnim poziomie, zaś układ sam w sobie mógł sprawiać niechlujne, niepoukładane i nie w pełni przemyślane wrażenie. Choreografia na pewno kupą nie była… lecz mnie również nie urzekła, a nieco zanudziła.
Zgłoś niedziałający film!
UWAGA! Na stronie nie znajdują się żadne nielegalne pliki, video pobierane jest ze źródeł udostępnionych.
Ponieważ jak zostało zapowiedziane już wiosną 2011 roku będziemy mogli ponownie cieszyć oczy występami (mam nadzieję, już trochę bardziej zróżnicowanymi) tancerzy, lista naszych „orłów” być może się wydłuży. Niewątpliwie spośród pół setki choreografów mogących układać w przyszłym czasie układy dla naszych młodych gwiazd cztery dziesiątki zajmą w rankingach sympatii miejsca ostatnie lub do ostatnich zbliżone (tfu, tfu…).
| « poprzednia | następna » |
|---|


