Sponsor

Polecane:
 Medycyna estetyczna

Pierre - mój pierwszy turniej taneczny

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

(4 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

Pamiętam jakby to było wczoraj... 27 maj 2007. Emocje sięgały zenitu, ponieważ tego dnia odbył się pierwszy turniej tańca towarzyskiego, w jakim uczestniczyłem.

 

Co prawda były to tylko mistrzostwa mojego klubu (różniące się od zwykłych, ogólnopolskich turniejów), ale i tak nie wiedziałem czego się spodziewać. Brak pewności siebie również nie pomagał. Już dzień wcześniej miałem tak zwane motyle w brzuchu i nie potrafiłem się na niczym skupić. Myślałem tylko i wyłącznie o tym. Może to dlatego, że po raz pierwszy miało mnie oglądać więcej ludzi niż liczyła wtedy moja grupa?

 

Była to niedziela i całe przedpołudnie ciągnęło się niemiłosiernie. Myślałem, że z tych nerwów eksploduję. Gdzieś w okolicach godziny 15.00 wyjechaliśmy z domu. Przez całą drogę przypominałem sobie choreografie oraz rozmyślałem, czy czegoś nie zapomniałem. Moje przeczucie było słuszne, ponieważ przy rejestracji okazało się, że zapomniałem legitymacji. Bałem się, że nie będę mógł wystąpić, ale wystarczyło, żeby mama zaszpanowała dowodem osobistym. Gdy zobaczyłem tych wszystkich ludzi myślałem, że ucieknę. Zresztą prawdopodobnie tak by się stało, gdyby tata nie trzymał mnie za ramię (wyczuwałem, że on też był zdenerwowany). Najpierw przywitaliśmy się z rodzicami Magdy - mojej partnerki. Widziałem ich po raz pierwszy, więc chciałem zrobić dobre wrażenie. Trochę pogawędziliśmy i poszliśmy do swoich szatni. Przebrałem szybko buty, poczekałem na Magdę i zaczęliśmy się rozgrzewać. Po bodajże kwadransie prowadząca turnieju (nie znam kobiety) powiedziała przez megafon, że turniej rozpocznie się za 20 minut. W tym momencie serce uciekło mi do spodni...

 

Byliśmy już ubrani, więc staliśmy przed drzwiami głównymi oczekując na przyjście reszty par. Piękne suknie i fraki trochę podkopały naszą pewność siebie, gdyż my wyglądaliśmy, jakbyśmy ubrali się na rozpoczęcie roku szkolnego. No ale cóż, ubraliśmy się tak, jak kazała nam trenerka. Najpierw wszystkie pary (łącznie z nami oczywiście) wyszły na parkiet i obeszły go naokoło. Idąc widziałem, że moi rodzice i siostra są bliscy ataku serca. Trochę mnie to rozśmieszyło i nawet sam przez chwilę zapomniałem o nerwach. Gdy zeszliśmy z parkietu prowadząca oznajmiła, iż na drzwiach wywieszona będzie kartka z kolejnością występów poszczególnych kategorii. Poleciałem tam jak na skrzydłach. Mieliśmy jeszcze trochę czasu, więc wykorzystaliśmy to na ćwiczenia. Gdy przyszła nasza kolej zobaczyłem swoich konkurentów. Oprócz mnie tańczyło 5 par - trzy z mojej grupy, jedna z początkującej oraz jedna z najbardziej zaawansowanej. Było wiadomo, że ta ostatnia wygra. W końcu tańczyli 5 lat podczas gdy ja, niecały rok. W ogóle nie pamiętam, jak się tańczyło. Emocje były po prostu zbyt duże. Po skończonych tańcach latynoamerykańskich, mieliśmy przerwę na odpoczynek, żeby później zaprezentować tańce standardowe. Zatańczyliśmy i poczułem się, jakby kamień spadł mi z serca. Nie obchodziło mnie miejsce, które zajmę. Cieszyłem się tylko, że mam to już za sobą. W oczekiwaniu na wyniki obserwowałem poczynania pozostałych kategorii. Były wśród nich przedszkolaki a nawet ludzie w średnim wieku, którzy swoje umiejętności szkolili na kursie tańca. Gdy wszyscy zatańczyli prowadząca znowu zabrała głos: "za 10 minut ogłoszone będą wyniki". Moja kategoria była pierwsza, więc wyszliśmy na parkiet nie wiedząc co robić, jak się ustawić itp. Usłyszałem tylko "szóste miejsce zajęła para..." i stres powrócił w mgnieniu oka. Chciałem dojść jak najwyżej się da, oczywiście o wygranej nie było mowy. Ostatecznie zajęliśmy drugie miejsce. Śmiech Pokonała nas tylko ta bardziej doświadczona para. Byliśmy z siebie bardzo dumni i w ogóle nie spodziewaliśmy się tak dobrego wyniku. Nasi rodzice podobnie jak moja partnerka zareagowali bardzo emocjonalnie. Marudzili, że się nie cieszę, a ja po prostu świętowałem w środku. Pokazuję język Stwierdziliśmy, że nie możemy osiąść na laurach, tylko musimy jeszcze bardziej pracować. Doszliśmy też do wniosku, że czas sprawić sobie stroje taneczne...

 

Pierre z partnerką

Komentarze  

 
0 #1 monia 2010-09-06 08:38
Pierre naprawdę super Ci to wyszło :) Bardzo fajnie się czyta ;-)
'W tym momencie serce uciekło mi do spodni...'
oplułam się kawą przy tym tekście (pewnie znów wyjdę na zboka) :lol:
ps. poprawiłam dwie małe literówki
Cytować
 
 
0 #2 Nika 2010-09-06 10:22
zaiste świetny art pier:) pamiętaj tylko,że nie istnieje coś takiego jak"tylko i wyłącznie" bo to masło maślane;)albo jedno albo drugie:)
Cytować
 
 
-2 #3 Ultrafioletowa 2010-09-06 11:36
Pierre - cudowny art, świetnie się czyta i fajnie zobaczyć jak taki turniej wygląda ze strony tancerza a nie widza ;)
Cytować
 
 
0 #4 Aggi 2010-09-06 14:32
A jakie zdjęcie pocieszne :) Jak na debiut wypadliście bardzo dobrze :D Świetny pomysł na artykuł.
Cytować
 
 
0 #5 Pierre 2010-09-06 14:42
Cytuję Aggi:
A jakie zdjęcie pocieszne :) Jak na debiut wypadliście bardzo dobrze :D Świetny pomysł na artykuł.

Haha już tak pociesznie niestety nie wyglądamy. :P

Dzięki wszystkim za komentarze. :-)
Cytować
 
 
0 #6 anett. 2010-09-06 15:54
Naprawdę świetny art, Pierre. Fajnie jest czytać tego typu rzeczy, czekam na kolejne wspomnienia! :D
Cytować
 
 
0 #7 2cool4you 2010-09-06 19:31
tylko pogratulować! ;)

hehe a z tymi strojami to jest niczym pokaz mode niekiedy;). A wlaśnie przy okazji spytam: czy dobrze kojarze, że im wyższa klasa tym strój może byc bardziej świecący/ozdobiony? czy to jakieś plotki :D?
Cytować
 
 
0 #8 Pierre 2010-09-06 22:02
Cytuję 2cool4you:
tylko pogratulować! ;)

hehe a z tymi strojami to jest niczym pokaz mode niekiedy;). A wlaśnie przy okazji spytam: czy dobrze kojarze, że im wyższa klasa tym strój może byc bardziej świecący/ozdobiony? czy to jakieś plotki :D?

Po części prawda. Są klasy taneczne: E, D, C, B, A oraz S. Od klasy B można ubierać sukienki świecące z różnymi cekinami, piórami itp. Ostrzejszy makijaż też jest dozwolony a partnerzy mogą sobie pozwolić na body z większym rozcięciem i w każdym kolorze (nawet świecącym). Ogólnie klasa C/B to olbrzymi przelom pod każdym względem.
Cytować
 
 
0 #9 Aga 2010-09-06 22:25
hah, od 5 minut zastanawiam sie jak wygladaja body meskie z rozcieciem :D rozumiem, ze wieksze rozciecie tzn. ze moga pokazac wiecej klaty?
Bardzo lubie dziewczeta w sukienkach do tancow standardowych, natomiast sukienki do tancow latynoamerykans kich, jak dla mnie, za bardzo sie swieca albo sa takie zbytnio postrzepione (oczywiscie nie wszystkie)
Cytować
 
 
0 #10 Pierre 2010-09-07 06:46
Cytuję Aga:
hah, od 5 minut zastanawiam sie jak wygladaja body meskie z rozcieciem :D rozumiem, ze wieksze rozciecie tzn. ze moga pokazac wiecej klaty?

Tak. Ja np mam male rozcięcie a tancerze klasy B i wyżej zazwyczaj do pępka. ;-)
Cytować