Sponsor

Polecane:
 Medycyna estetyczna

Anett - dla takich chwil warto jest tańczyć

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

(6 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

 

Dzisiaj chciałam napisać o obozowych zajęciach z instruktorką grupy tanecznej FairPlay Kwadrat - Joanną Ostrowską, znaną większej ilości osób, jako MJ.

 

Ten dzień miał miejsce ponad rok temu na obozie tanecznym, organizowanym przy współpracy grupy FPC. Jak zwykle rano czekaliśmy na sali na trening. Nie powiem, że nie byłam zadowolona, gdy w przejściu, które robiły za drzwi zobaczyłam Asię. Na wstępie zapytała nas, czy wolimy kończyć wcześniejszą choreografię, czy może wolimy coś, co wymyśliła ranem dnia poprzedniego, a że wszyscy widzieli, jakie emocje wzbudziło to u innej grupy, to oczywiście wybrali opcję numer dwa. Najpierw powiedziała, że ten dzień był dla niej trudny, że przemyślała pewne decyzję i dowiedziała się o kilku rzeczach. Kazała nam położyć się na ziemi, zamknąć oczy i zaczęła opowiadać. Najpierw mówiła, żebyśmy poczuli, iż jesteśmy sami. Że nie mamy przyjaciół, znajomych, że nikt nie może pomóc nam z naszymi problemami. Kazała poczuć się słabym i kruchym, nie potrafiącym zrobić prostego ruchu. Następnie włączyła muzykę i pokazała jej interpretację tej choreografii. To właśnie wtedy popłynęły pierwsze łzy. MJ znana jest z tego, że we wszystko co robi wkłada serce i duszę, że taniec odzwierciedla ją samą, dlatego też to wszystko wywołało w nas niemałe emocje. Podczas uczenia się kroków nikt nie zwracał uwagi na ludzi, na technikę, wszyscy co do jednego starali się pokazać siebie. Po skończeniu nauki kroków, Joasia podzieliła nas na dwie grupy. Jeszcze przed pokazaniem przyswojonego wcześniej układu powiedziała, że ta choreografia była ułożona dla osoby którą kocha, ale z którą nie może być. Kazała nam pokazać miłość. Miłość nieodwzajemnioną, która jest silna, ale nie ma szansy spełnienia. To było cudowne przeżycie. Widok tylu zapłakanych ludzi w jednej sali, tańczących emocje to coś niesamowitego. Nawet chłopcom popłynęły łzy. Ja sama nie mogłam opanować się przez kolejną godzinę. Te zajęcia to był  przełom u wszystkich, to była magia. Po treningu MJ ściskała się z każdym, mówiła, że bez nas to by się nie udało, że jesteśmy świetni, niesamowici. To co wtedy się wydarzyło zostanie we mnie zawsze, myślę, że właśnie dla takich chwil warto jest tańczyć.

Komentarze  

 
0 #1 patrycja 2010-11-17 15:25
w tym roku na obozie była podobna sytuacja.
MJ jest niesamowita...
Cytować