Sponsor

Polecane:
 Medycyna estetyczna

Kin - Sztuka improwizacji

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

(4 głosów, średnia ocena 5.00 na 5)

Improwizacja jest elementem, którego nie można się nauczyć. Wymaga otwarcia się na muzykę, emocje oraz na innych ludzi, otaczających cię z każdej strony. Nieograniczony przez żadne kroki, zaczynasz pokazywać, co tak naprawdę czujesz. Dzisiaj chciałabym napisać o przełomowym dla mnie momencie, w którym zdecydowałam się uzewnętrznić emocje na sali tanecznej.

Aż do tamtej chwili nastawiona byłam na uczenie się i odtwarzanie czyjegoś zamysłu, choreografii i cudzych emocji. Kiedy na jednym z treningów instruktor oznajmił, że puści muzykę wcześniej niż zamierzaliśmy zacząć choreografię, popatrzyłam na niego zdziwiona. Kiedy dodał, że chce zobaczyć, jak odbieramy piosenkę, jak czujemy się z takim klimatem, nieco spanikowałam. Bałam się, że najzwyczajniej się wygłupię, wczuwając się w liryczną choreografię – miałam wrażenie, że wszyscy tancerze dokoła będą stali i wyłącznie obserwowali. Na sali znajdowały się pewnie osoby, dla których improwizacja nie była niczym nowym, doskonale znali siebie, swoje ciało i swoje emocje, możliwości. Ja bez zamknięcia w ramach choreografii czułam się wyłącznie zagubiona.

Przy pierwszych taktach utworu zostałam przesunięta przed same lustra. Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam było to, że w improwizacji nie mogę liczyć na nikogo innego, niż na siebie samą. Dawało to swobodę, a równocześnie zobowiązanie. Patrząc po twarzach kolegów i koleżanek, utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że jestem sama, każdy myślami był już gdzieś indziej. Spróbowałam więc dać się ponieść emocjom i pozwolić słowom i dźwiękom pianina poruszać moim ciałem. Zrobiłam kilka kroków i okazało się, że nie jest to wcale takie trudne jak sądziłam. Pozbyłam się wrażenia, że jestem przez wszystkich obserwowana, bo prawda była taka, że każdy zajmował się sobą i swoim odbiciem w lustrze, nie było czas na zerkanie na kolegę lub koleżankę. Po kilkudziesięciu sekundach z niechęcią zamieniłam samodzielną improwizację na choreografię całej grupy. Choreografię również zatańczyłam inaczej, lepiej. Wkładając w nią emocje i nadając jej charakter.

Po roku nauczyłam się, że nie tylko improwizacja jest ode mnie zależna. W każdą jedną choreografię można wpleść własne emocje, wspomnienia i przeżycia minionego tygodnia, miesiąca, roku. Każdą choreografię można zatańczyć na swój własny, niepowtarzalny sposób i chyba właśnie to charakteryzuje dobrego tancerza. Każdym tańcem powinniśmy opowiadać własną historię. I tak jak tańcząc choreografię stajemy się inną osobą – tak improwizując, pozostajemy sobą, otwierając się na muzykę.

Komentarze  

 
+2 #1 2cool4you 2011-03-13 17:22
czytając Twoje wspomnienia przenioslam sie myslami na sale taneczna ;)!
genialnie piszesz;D
Cytować