Kin - Sztuka improwizacji
Wpisany przez kinga sobota, 12 marca 2011 08:12
Improwizacja jest elementem, którego nie można się nauczyć. Wymaga otwarcia się na muzykę, emocje oraz na innych ludzi, otaczających cię z każdej strony. Nieograniczony przez żadne kroki, zaczynasz pokazywać, co tak naprawdę czujesz. Dzisiaj chciałabym napisać o przełomowym dla mnie momencie, w którym zdecydowałam się uzewnętrznić emocje na sali tanecznej.
Aż do tamtej chwili nastawiona byłam na uczenie się i odtwarzanie czyjegoś zamysłu, choreografii i cudzych emocji. Kiedy na jednym z treningów instruktor oznajmił, że puści muzykę wcześniej niż zamierzaliśmy zacząć choreografię, popatrzyłam na niego zdziwiona. Kiedy dodał, że chce zobaczyć, jak odbieramy piosenkę, jak czujemy się z takim klimatem, nieco spanikowałam. Bałam się, że najzwyczajniej się wygłupię, wczuwając się w liryczną choreografię – miałam wrażenie, że wszyscy tancerze dokoła będą stali i wyłącznie obserwowali. Na sali znajdowały się pewnie osoby, dla których improwizacja nie była niczym nowym, doskonale znali siebie, swoje ciało i swoje emocje, możliwości. Ja bez zamknięcia w ramach choreografii czułam się wyłącznie zagubiona.
Przy pierwszych taktach utworu zostałam przesunięta przed same lustra. Pierwszą rzeczą, którą zauważyłam było to, że w improwizacji nie mogę liczyć na nikogo innego, niż na siebie samą. Dawało to swobodę, a równocześnie zobowiązanie. Patrząc po twarzach kolegów i koleżanek, utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że jestem sama, każdy myślami był już gdzieś indziej. Spróbowałam więc dać się ponieść emocjom i pozwolić słowom i dźwiękom pianina poruszać moim ciałem. Zrobiłam kilka kroków i okazało się, że nie jest to wcale takie trudne jak sądziłam. Pozbyłam się wrażenia, że jestem przez wszystkich obserwowana, bo prawda była taka, że każdy zajmował się sobą i swoim odbiciem w lustrze, nie było czas na zerkanie na kolegę lub koleżankę. Po kilkudziesięciu sekundach z niechęcią zamieniłam samodzielną improwizację na choreografię całej grupy. Choreografię również zatańczyłam inaczej, lepiej. Wkładając w nią emocje i nadając jej charakter.
Po roku nauczyłam się, że nie tylko improwizacja jest ode mnie zależna. W każdą jedną choreografię można wpleść własne emocje, wspomnienia i przeżycia minionego tygodnia, miesiąca, roku. Każdą choreografię można zatańczyć na swój własny, niepowtarzalny sposób i chyba właśnie to charakteryzuje dobrego tancerza. Każdym tańcem powinniśmy opowiadać własną historię. I tak jak tańcząc choreografię stajemy się inną osobą – tak improwizując, pozostajemy sobą, otwierając się na muzykę.
| « poprzednia | następna » |
|---|



Komentarze
genialnie piszesz;D
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.