Wspomnienia z warsztatów w Izraelu - Dominik Olechowski
Poprawiony: środa, 16 marca 2011 22:55 Wpisany przez 2cool4you środa, 16 marca 2011 22:00
Izrael. Odkąd pamiętam Izrael kojarzył mi się z takim państwem pustyni, gdzie rośnie mnóstwo palm i kaktusów, a każdy człowiek to jakiś szejk z arafatką na twarzy, który może być potencjalnym terrorystą.
W rzeczywistości Tel Aviv trochę odbiegał od moich fantazji lecz podobał mi się nieziemsko! Były palmy, temperatura ok. 25 stopni (gdzie w Polsce było ok. -20 ), same napisy przypominające ślimaczki, piękne budynki i krajobraz! W jeszcze większy zachwyt wpadłem, kiedy dowiedziałem się, że nasz hotel jest obok plaży! To niesamowite uczucie iść na śniadanie i wypić kawę patrząc przez oszkloną jadalnie na morze! Dla mnie pierwszy dzień przede wszystkim polegał na zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu... co w gruncie rzeczy było bardzo trudne bo tylko raz w moim życiu byłem za granicą, a był to Londyn. Z lotniska od razu pojechaliśmy spotkać się z Kingą, która podzieliła nas na dwie grupy, w których mieliśmy pytać przechodniów by nauczyli nas hory. Podobało mi się to, ponieważ mogliśmy pooglądać trochę miasto, a zarazem wspólnie potańczyć i pogadać. Po kilku godzinach na głodzie zmieniłem trochę zdanie o tym zadaniu : P Pod koniec dnia dotarliśmy do miejsca w którym mieliśmy zaprezentować jurorom swoje choreografie. Atmosfera była genialna.
Warsztaty. Najbardziej nie mogłem się doczekać zajęć z Karmim. Izrael słynie z tańca współczesnego, a ponieważ sam mogę powiedzieć, że amatorsko się tym interesuję to chciałem zobaczyć jak taniec współczesny jest tam nauczany i jak wygląda. Choreografia była dosyć trudna. Nie mogłem się również doczekać zajęć z mambo, pomimo tego, że słyszałem o sposobie nauczania Briana i nigdy nie tańczyłem tańców towarzyskich chciałem w końcu spróbować. Ogólnie wszystkie zajęcia mi się bardzo podobały, jak bym miał wybierać, które najbardziej to wybrałbym zdecydowanie Anthonego i Karmiego. Choreografa w sumie nie były zbyt ciężkie. Trudności sprawiały style, których się nigdy wcześniej nie ćwiczyło. W moim przypadku mambo, lecz myślę, że poszło mi całkiem nieźle :] Co do komentarzy to byłem bardzo zaskoczony. Anthony wyróżnił mnie na swoich zajęciach, co bardzo mnie zaskoczyło, bo dało mi siły i motywację na resztę dnia. Karmi mówił, że idzie mi dobrze, lecz mam problem z nerwami i podczas tańca myślę o zbyt wielu rzeczach - z czym się niestety zgadzam. Brian... w sumie pod koniec zajęć nic o mnie nie mówił, ale ani razu na mnie nie krzyczał więc samo w sobie uznałem to za wyróżnienie haha
a Thierry mówił ogólnie o facetach w mojej grupie, że wszyscy są silni, a wyróżnił Kubę Jóźwiaka :]. Dodatkową sprawą była obecność jurorów, od czasu do czasu wchodzili oni na salę ze swoimi kartkami i notowali co chwila coś i rozmawiali z uczestnikami. Osoby, które miały doświadczenie w tańcu nie bardzo brały to do siebie... po prostu dalej tańczyły. Ja niestety do tych osób nie należałem. Stresowałem się bardzo i za każdym razem jak chciałem dać jeszcze więcej z siebie to tym gorzej mi to wychodziło. Całe szczęście nie dostałem żółtej kartki więc myślę, że im się spodobało.
Kamery i przemęczenie. Cóż... w sumie myślałem, że fizycznie będzie ciężej lecz było całkiem w porządku... kupiłem dobre witaminki na wyjazd ^^. Zajęcia nie były jakoś bardzo męczące, lecz niestety same nagrania trwały do późna i trenowanie układów często kończyło się o 1.00 - 2.00 w nocy. Najbardziej przeszkadzał mi brak snu... łącznie przespałem przez te 8 dni może z 17 godzin.
Nigdy przed programem nie miałem okazji udzielać żadnych wywiadów ani nic tym podobnego... raz czy dwa razy brałem udział w amatorskim spektaklu, który był nagrywany. To sprawiło, że do samego końca mojego pobytu w programie ciężko mi było się przyzwyczaić do kamer... choć przyznam, że pod koniec było już całkiem spoko :] Też zależy czy chodzi o nagrywanie tańca czy wypowiedzi. Nagrywanie tańca szło całkiem spoko, w sumie nie zwracałem uwagi na kamerę gdy tańczyłem... starałem się wyciszać i przenosić w inny świat gdy tańczę. Gorzej z wypowiedziami, śmieszyło mnie zawsze, że podczas wypowiedzi zawsze się wysilałem by skleić dwa zdania, a poza kamerą miałem mnóstwo do powiedzenia :] Może to wynikało z tego, że do końca nie byłem przekonany co do mojego pobytu w programie, a zarazem było to coś nowego dla mnie... kto wie :]
Nowi znajomi. Mogę powiedzieć, że najlepszym plusem tego wyjazdu byli ludzie... zdecydowanie tak! Niestety nie z każdym zdążyłem się poznać jakoś lepiej... lecz każdy był miły i chętny do pomocy i z każdą osobą można było porozmawiać. Oczywiście były osoby, które poznałem lepiej i można powiedzieć, że najlepiej mi się z nimi spędzało czas. Zdecydowanie osobą, którą mogę nazwać dobrym kumplem nawet teraz tu w Polsce jest Marcin Rębilas - mój współlokator. Z nim zawsze mogłem porozmawiać dosłownie o wszystkim, często po prostu siedzieliśmy w pokoju i omawialiśmy cały dzień od nowa... po prostu, zapominając o wszystkim co się dzieje dookoła, wspaniały kumpel i osoba, która zajebiście tańczy... i z całego serca życzę mu, by się dostał do następnej edycji bo na to zasługuję. Osoby, z którymi fajnie się rozmawiało i jakoś się trzymałem to również Seba i Kimbo, Ewa Bielak, Kacper Matuszewski, Leal Zielińska, Paulina Figińska, Monika Czołpik i Kamila Drapało
Pierwsze eliminacje. Z jednej strony byłem bardzo zmartwiony tym, że z ponad dziesiątką osób się pożegnam, a z drugiej również chciałem się pokazać z jak najlepszej strony... stres strasznie dawał mi popalić lecz w tym dniu nastąpił przełom! :] Pierwsza choreografia była Anthonego i pomimo tego, że całkiem nieźle mi szła, byłem najbardziej zdenerwowany, całe szczęście dałem radę. I byłem zaskoczony jak jurorzy kazali mi podejść do mikrofonu i zaczęli wychwalać. Poczułem się tak jak bym wszystkim udowodnił, że potrafię latać. Później poszło już bezstresowo i w końcu dotrwałem do końca. Był to chyba najcięższy i najdłuższy dzień ze wszystkich.
Warsztaty z Travisem. Oczywiście, że zastanawialiśmy się kto może być tą 'wielką' gwiazdą. Ja stawiałem na Mia Michaels albo Sonye Tayeh, u innych padało, że Nick Demoura, Ian Eastwood, Tucker Barkley, Luam, Blake McGrath, Desmond Richardson itd itp. I jak usłyszałem, że będzie to Travis Payne to najpierw ryknąłem do kamery z uciechy by było nagranie, a potem popatrzyłem się po reszcie osób i stwierdziłem, że oni tak jak ja nie mają pojęcia kto to jest ^^ HAHA. Całe szczęście, że nam to potem wyjaśnił i okazał się być wspaniałym człowiekiem... i chyba przez jego podejście do ludzi jest tak cenionym choreografem. Rzadko u którego instruktora czy pedagoga można wyczuć tak dobry kontakt z ludźmi. Nie dziwię się, że pracował z Michaelem. Zajęcia wspominam wspaniale, co prawda byłem upomniany przez Augustina, ale ja sam w sobie nie czułem, że idzie mi źle... Na tych zajęciach można było wyczuć jakąś dziwną więź miedzy ludźmi... miedzy Travisem, a nawet samym Michaele... każdy dawał z siebie co tylko może. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale rzeczywiście tak było. To były wspaniałe zajęcia... Ale jak teraz przypomnę sobie choreografie... to wydaję się ona taka zwykła... prosta.
Koniec przygody. Było mi trochę przykro... ale tak jak przyznałem, wygrał po prostu lepszy. Bartek jest bardzo dobrym tancerzem... ma mnóstwo doświadczenia, tańczy kilkanaście lat... i mój 2 letni trening, mimo tego, że dużo się nauczyłem, nie podołał. Było mi trochę smutno... choć nigdy nie sądziłem, że tak to we mnie uderzy. Najbardziej mi było żal, że to po prostu koniec. Koniec przygody życia, przez którą poznałem tak wspaniałych ludzi. Ludzi mi było żal najbardziej.
Z drugiej strony pomyślałem, że przyszedłem na casting nie wierząc w siebie totalnie. Chciałem tylko zatańczyć to co przygotowałem i wrócić do domu... samo dostanie się przed jurorów było dla mnie czymś super. Jak dostałem bilet to dosłownie nie mogłem w to uwierzyć. Bo jak można uwierzyć w to, że robię to co kocham i przez to ktoś funduję mi wycieczkę życia? I to na dodatek do Izraela, miejsca którego prawdopodobnie nigdy już nie odwiedzę. Myślę, że dobrze się stało, że nie dostałem się do programu, za małe mam doświadczenie, za bardzo się stresowałem i sam to potrafiłem przyznać... to chyba największa lekcja jaką sobie sam zorganizowałem. Po co się dostawać do programu, jeśli miałbym nie dać z siebie wszystkiego i odpaść w 1 czy 2 odcinku. Będzie jeszcze czas na ten program i jak wrócę to będę gotowy!
Najpiękniejsze wspomnienie. Najpiękniejszym wspomnieniem z Izraela był dla mnie 3 dzień... czyli pierwsze eliminacje. Udowodniłem wtedy jurorom i wszystkim, którzy we mnie nie wierzyli, że jednak nie jestem byle jaką osobą która nie potrafi walczyć. Po choreografii z Anthonym jurorzy poprosili mnie do mikrofonu i Anthony mówił, że byłem z jednym z lepszych osób na hip hopie, Augustin i Ania byli ze mnie dumni. Mówili, że dobrze zrobili, że we mnie uwierzyli na castingu i są bardzo zadowoleni. A Michał Piróg przeprosił mnie za sytuację z castingu i za to, że we mnie nie wierzył, że pokazałem mu, że potrafię tańczyć i nazwał czarnym koniem warsztatów. Nie da się wyrazić słowami tego co czułem w tamtym momencie.
6 edycja? To jest chyba najtrudniejsze pytanie... Bardzo dużo ćwiczę, jeżdżę po warsztatach itd itp i pewnie tak już zostanie. Ale nie wiem czy ten program to coś dla mnie. Czy właśnie tego szukam w tym co robię. Prawdopodobnie pójdę spróbować, ale muszę być pewny co do tego czy chcę się dostać... a nie tylko spróbować. Jak już pójść to na 100% i dostać się do odcinków na żywo a nie tylko zobaczyć czy dam radę. Więc nie wiem czy 6 czy 7 czy może inna edycja. Ale jednego możecie być pewni, jak już pójdę to dam z siebie wszystko i będę miał całkowicie inne nastawienie :]
| « poprzednia | następna » |
|---|



Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.