"Trzeba było spiąć tyłek"
Poprawiony: piątek, 03 września 2010 17:10 Wpisany przez jessica jackson piątek, 03 września 2010 17:07
Wyłapani podczas konferencji, jurorzy i tancerze opowiadali o przeżyciach związanych ze IV edycją You Can Dance – Po Prostu Tańcz.
Kinga Rusin – cieszy się z tego, że nie musi w tym programie oceniać poziom i umiejętności tancerzy, współczuje im, że muszą wybierać uczestników tańczących solówki, twierdzi, że miałaby duży problem z wytypowaniem lepszych i gorszych, zresztą nie może tak robić, nikogo faworyzować, mieć swoich ulubieńców. Kinga mówi, że stara się traktować wszystkich tak samo, tak samo podziwiać ich taniec.
Zapytana o warsztaty w Lizbonie, z uśmiechem stwierdza, że nawet You Can Dance dotknął kryzys – producenci musieli zmniejszyć ilość dni liczących warsztaty o jeden, przy czym utrzymać tą samą liczbę godzin, na których liczyła się nauka tańca, co znaczyło dwa razy cięższą pracę, więcej potu i zmęczenia. Pod koniec, Kinga mówi o szykowanych niespodziankach. Nie wie, czy będzie ich wiele, jak będą wyglądały; wszystko zależy przecież od pomysłów producentów.
W takim razie trzymajmy kciuki za ich pomysłowość
Agustin Egurrola – z edycji na edycję, skład finałowej 16-tki jest coraz młodszy. W tej edycji jest wiele „świeżej krwi”, co według Agustina zapewnie wielkie show, młodzi ludzie mają niespotykaną energię, chcą odnieść sukces, dążyć do wyznaczonego sobie celu. Egurrola zapytany został o to, czy jednak uczestnicy tej edycji nie są za młodzi na tak ciężki emocjonalnie i fizycznie program, odpowiada, że tancerze są tu po to, żeby pokazać, czemu się poświęcają, swoją życiową pasję, nawet w młodym wieku. Co do warsztatów – Agustin opowiada, że tancerzy ogląda się wtedy 24/h, nie tylko pod względem tańca, także zwracają wielką uwagę na psychikę. Mężczyzna twierdzi, że cała trójka jurorów wybrała idealnych uczestników do tego programu. Faworyci? Na razie nie ma zbytnio o nich mowy, owszem, ma kilku podpatrzonych tancerzy, ale nie czas ich ujawniać. Rozkwit tancerzy dopiero czeka…
Ada Piechówka – o warsztatach mówi, że były dosyć ciężkie; najgorzej szła jej nauka breakdance’ u, przy okazji została znokautowała przez „Pogromcę Ad” – Pawła, ale wie, że było warto, żeby wziąć udział w tym programie. Później, Ada mówi, że to oczywiste, że każdy z 16-tki chciałby pojechać na Broadway, ale nawet jeśli nie uda jej się tego dokonać, wie, że udział w tym programie da jej nowe możliwości, a także będzie wielkim plusem na przyszłość. Tancerka mówi także, że wystąpienie w programie na żywo jest na pewno jeszcze większym przeżyciem, niż turnieje tańca, w których często uczestniczy, w końcu tańczy przed kilkumilionową widownią…
Julka Żytko – nie zależy jej na tym, żeby po wyjściu z programu być gwiazdą rozpoznawaną przez wszystkich, od programu najbardziej oczekuje tego, że wiele się nauczy – wytrzymałości, ambicji, jak i różnych technik tańca, będzie pracować z różnymi świetnymi choreografami, którzy na pewno wniosą dużo w jej taniec. Jak jej koleżanka, Ada, Julka na temat warsztatów wyraża się podobnie: bardzo wysoki poziom, ciężka praca, największe zaskoczenie –breakdance, gdzie wszyscy padali zamiast na kolana, to na głowy
, trzeba było walczyć o przetrwanie. Ulubiony styl Julki? Mówi, że przez całe życie tańczyła disco dance, dużo tańca współczesnego, ale na czas teraźniejszy zajmuje się hh.
Basia Zielińska – opowiada o tym, jak to jej chłopak, będący w II edycji, namówił ją, żeby wzięła jeszcze raz udział w IV, choć po odpadnięciu w Buenos Aires miała ochotę wyrzucić telewizory i nigdy więcej nie oglądać tego programu. Po jakimś czasie to przemyślała i postanowiła udać się na casting i udało jej się. Warsztaty, jak większość uczestników, wspomina jako ciężkie, cięższe nawet od tych w Buenos i oczywiście, strach przed nieznanym, czyli breakdance.
Ania Kapera – trudno było się dostać do 16-tki bardziej pod względem psychicznym, niż fizycznym. Kiedy ciało nie wytrzymywało, psychika także popuszczała, przez co Ania nie mogła zapamiętać wszystkich ruchów, dziwiła się sobie, bo zawsze jej to wychodziło. Spytana o swoje autorytety mówi, że fenomenem jest Thierry Verger, z którym miała nawet przyjemność zatańczyć, ma niesamowitą osobowość i talent. Kapera bierze także przykład z kilku tancerek baletowych, czerpie inspirację nawet z jej kolegów z 16-tki, którzy, według niej, układają świetne choreografie bez niczyjej pomocy.
Klaudia Koruba – jako wyjątek od „reguły” ustanowionej przez większość uczestników, warsztaty nie były dla niej tak wielkim wysiłkiem, bo w Top Toys’ ach, jak twierdzi, mają podobny wycisk. Prędzej dawały się we znaki problemy związane z psychiką, ale to też rzadko. Najgorszym przeżyciem było chyba to, że w dogrywce musiała stanąć wraz ze swoją przyjaciółką, Miśką. Z warsztatów najmilej wspomina salsę, w której, jak twierdzi, wyszalała się. Jadźka podchodzi z entuzjazmem do odcinków na żywo.
| « poprzednia | następna » |
|---|


