Anty-Broadway'e w 3 edycji YCD
Wpisany przez grace kelly piątek, 03 września 2010 06:38
„To jest już koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy iść”
W tę środę ostatecznie pożegnamy uczestników 3 edycji You Can Dance – pojawią się w końcu nowi bohaterowie.
Zawsze uważałam, że jedna nagroda w tym programie to zdecydowanie za mało. Dlatego postanowiłam wymyślić swoją własną, ale żeby było zabawniej – trochę na opak.
Dzisiejszy artykuł to moje ostateczne podsumowanie i jednocześnie pożegnanie z 3 edycją You Can Dance – trochę ironiczne, być może nieco prawdziwe i mam szczerą nadzieję, że zabawne.
Miłej lektury
Anty-Broadway’e AD 2009 za 3 edycję You Can Dance otrzymują...
1. FPC globalnie.
Za to, że rozczarowało. Przynajmniej mnie. Pamiętacie zapewne doskonale, że jeszcze przed startem odcinków na żywo, to tancerzy FPC typowano jako pewniaków do finału. A tymczasem... Dwójka teoretycznie najlepszych pożegnała się z YCD na samym początku, bo okazała się zaskakująco mało wszechstronna, przy czym jeden z nich próbował zaimponować widzom głównie zarzucaniem grzywki, a drugi potrząsaniem loczkami. Dwójka najsłabszych natomiast doszła w programie nieproporcjonalnie daleko bazując głównie na głosach zauroczonych niekoniecznie tańcem dzieciaków. I to ich twarz – owszem atrakcyjną wizualnie, ale średnio imponującą umiejętnościami – ma teraz FPC.
Żywy dowód na to, że pewność siebie bywa czasem zgubna i warto pomyśleć o skutkach swoich działań w pewnej perspektywie...
2. Jakub Mędrzycki indywidualnie.
Za równie bolesny, co spektakularny upadek w programie z poziomu swojego ego na poziom rzeczywistości. Chociaż i tak nie jestem pewna, czy cokolwiek do niego dotarło...
Może Was zaskoczę, ale ja nadal uważam, że to wielki talent.
Jego przypadek doskonale dowodzi, że na samej opinii daleko się nie ujedzie, a tanie epatowanie religijnością nie jest dobrym pomysłem na sprzedanie siebie...
3. Kinia Rusin.
Za to, że odnoszę wrażenie, że z czasem jej włosy robią się coraz bardziej blond, a lat bezlitośnie ubywa. Oczywiście mentalnie i nie obrażając blondynek i młodzieży. W tej edycji 18-letni Gabriel potrafił ją zgasić jednym zdaniem. Co będzie w następnej? Już się boję...
Kingo! Naprawdę w porządku jest być po 30! Ogarnij się kobieto i nie chichocz tyle...
4. Widzowie YCD.
Za to, że po tylu edycjach rozmaitych programów tanecznych nie potrafią jeszcze dostrzegać pereł i kierują się natrętną promocją produkcji oraz poziomem ekstrawertyczności, a nie talentu.
Za to, że wyrzucili z YCD Tomka, gdy było oczywiste, że Kuba – przepraszam za wyrażenie – nic już w tym programie nie urodzi.
Za to, że wyrzucili z programu Izę. Argument, że odpadła ona, a nie Ada, bo widzowie mieli dylemat w zakresie wielkiego talentu, więc przepuścili dalej talent średni pozostawię bez komentarza. Albo nie... Wyobraźcie sobie, że macie do wyboru trzy sukienki w tej samej cenie, dwie przepiękne, a jedną po prostu ładną. I oczywiście wybieracie jedną przepiękną i zwyczajnie ładną, bo przewidujecie, że w niedalekiej przyszłości mielibyście prawdziwy problem z wyborem spomiędzy dwóch przepięknych. Niezwykle logiczne, prawda?
Czasem naprawdę warto jest mieć własne zdanie...
5. Wiola Fiuk.
Głównie za występ w programie niejakiego Jakuba W., w którym jak dla mnie udowodniła, że perspektywa tego prawdziwego Broadway’u nieco jej jednak zakręciła w główce.
Równie żałosne były jej próby równania w dyskusji do poziomu Kuby... Cóż... Na pocieszenie, ze swojej strony mogę zapewnić, że nazwisko Fiuk zapamiętam do końca swych dni i że będzie mi się kojarzyło oczywiście jednoznacznie
| « poprzednia | następna » |
|---|


