Szukaj • Grupy • Rejestracja • Zaloguj

PORTAL •  CHAT [0] •  Regulamin •  Mapa •  Album •  Ludzie •  F.A.Q •  BB CODE •  Statystyki •  Download •  Quizy


Poprzedni temat :: Następny temat

Tagi tematu: florkiem, maciejem, wywiady

WYWIADY Z MACIEJEM FLORKIEM
Autor Wiadomość

eug3n 
Wymiatacz



Wiek: 22
Dołączył: 02 Lis 2007
Posty: 656
Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-11-29, 20:57   WYWIADY Z MACIEJEM FLORKIEM

- WYWIAD MACIEJA FLORKA DLA PROGRAMU YOU CAN DANCE:

1. Czy masz swoją ksywkę albo pseudonim artystyczny?
"Floo" używam wtedy, gdy nie ma za dużo miejsca na podpis. We Francji dostałem pseudonim "Plecak", bo podobno "Uwaga, bo skaczę na plecy" było za długie. Kiedyś przyjaciele mówili na mnie Fajerwerk.

2. Ile miałeś/aś lat gdy zacząłeś/aś tańczyć?
Podobno od zawsze tańczę. Z tą cechą się człowiek rodzi.

3. Na pewno ciężko pracowałeś/aś na swoje obecne umiejętności, czy kiedykolwiek pobierałeś/aś lekcje tańca lub trenowałeś/aś? Jeśli tak, to opowiedz o tym.
Zaczęło się wszystko w MDK Krzyki trenowałem "wszelkie tańce" pod okiem Pani Oli, rok później już byłem pod skrzydłami Małgorzaty Girtler w Stepusiach i Małym Stepie. Wtedy też pierwszy raz wystąpiłem przed dużą publicznością i telewizją. Było to na Dziecięcym Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie. (Może wtedy po raz pierwszy widziała mnie moja przyszła żona Magda. Okna jej pokoju wychodziły na Amfiteatr, na którym występowaliśmy.) Te emocje, które wtedy przeżyłem, towarzyszą mi za każdym razem, gdy wchodzę na scenę i to one mnie do niej przyciągają. Zaczynałem od Biennale Tańca Współczesnego w Poznaniu i Międzynarodowej Konferencji Tańca i Festiwalu Sztuki Współczesnej w Bytomiu. Potem było już ciężka praca jako tancerz później jako choreograf w międzynarodowych zespołach teatralnych, w licznych projektach twórczych w przestrzeni teatru, pudełkach budynków struktury miejskiej czy mediów, stworzenia własnej grupy twórczej. Najwięcej długotrwałej pracy wykonałem jako współtwórca reżyserowanych przez Jarosława Stańka spektakli (Opentaniec, 12 Ławek, Dracula).

4. Jeśli miałbyś/miałabyś określić swój styl tańca, jakbyś go nazwał/a?
Współczesny ezoteryczny taniec dynamiczny.

5. Dlaczego akurat taniec? Co czujesz kiedy tańczysz? Co takiego wyjątkowego jest w tańcu?
Tylko nieliczni mogą bezkreśnie poruszać się w przestrzeni, czasie i w emocjach. Ta wyjątkowość przyciąga i jest możliwością twórczego ujścia energii w pudełku sceny teatru.

6. Czy taniec to Twoja jedyna pasja? Jakie inne talenty i hobby posiadasz?
Żegluję, pływam, jeżdżę na nartach, biegam. Wspinałem się, uprawiałem lekkoatletykę, przebiegłem maratony, nurkowałem. W Hiszpanii w Bilbao nauczyłem się surfować. W zeszłym roku uczyłem się jeździć konno pod okiem żony. Dzięki mojemu Tacie mam też dodatkową złotą rękę. W domu rodziców w przedpokoju był warsztat z narzędziami, tam przeważnie wieczorami i nocą budowałem modele latawców, samolotów i modeli redukcyjnych. Poza tym uwielbiam wędrować po górach i nad brzegiem morza, układać puzzle, sadzić kwiaty i poziomki pod oknem. Nie tylko wg mojego zdania dobrze gotuję.

7. Kto jest Twoim idolem, mistrzem, wzorem do naśladowania? Czy masz ulubionego tancerza/choreografa, którego taniec podziwiasz?
Moja żona Magda, doceniam ją pod każdym względem, wiele mnie nauczyła. Rodzice - to również na nich się wzoruje. W tańcu Jacek Łumiński za trudną technikę. Jarek Staniek za przyjaźń i godzinne rozmowy i pracę nad spektaklami. Vim Vandekeybus za niezwykłe inspiracje.

8. Czy masz na swoim koncie jakieś profesjonalne występy? Role w musicalach, pracę w teatrze, występy w teledyskach? Pochwal się:)
>>Tancerz, choreograf, uczestnik wielu międzynarodowych projektów i warsztatów tanecznych, sztuki przedstawieniowej, teatru uczestnictwa, sztuk plastycznych i filmowych, autor choreografii do klipów telewizyjnych, autor reportaży o tańcu.
>> Członek Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Tańca Współczesnego (PSTW). Założyciel Teatru Tańca DM Floo. Współpracował i pobierał liczne nauki u najlepszych światowych choreografów i twórców sztuki tańca i teatru: m.in.: Susanny Linke, Nielsa "Storm" Robizkiego, Sebastiana Prantla, Jacka Łumińskiego czy Avi Kaisera.
>> Wielokrotny medalista Mistrzostw Polski w tańcu dyskotekowym, hip-hopie i aerobiku sportowym. Pierwsze taneczne umiejętności zdobywał w legendarnej wrocławskiej grupie tanecznej Step.
>> Maciej Florek związany jest z największymi wydarzeniami w kręgu sztuki tańca w Europie m.in.: z targami tańca Global Dance Internationale Tanzmesse NRW w Düsseldorfie, czy z Międzynarodową Konferencja Tańca Współczesnego i Festiwalem Sztuki Tanecznej w Bytomiu
>> W 2004 roku jako jedyny polski tancerz i choreograf pracował w prestiżowym projekcie Mobille Academy w Berlinie, gdzie pracował ze środowiskiem b-boingowym, ćwiczył z zespołem mistrzów świata Flying Steps, Georgiem Kumalo czy Nielsem "Storm" Robizkim współtworząc spektakle taneczne.
>> Od 2006 roku jest współpomysłodawcą i kreatorem Cropp Dance Academy - cyklu szkoleń i warsztatów tanecznych, projektów filmowych i muzycznych, w których zaangażowana jest sztuka tańca współczesnego i nowoczesnego.

9. Czy ktoś z Twoich bliskich/rodziny również tańczy zawodowo/profesjonalnie?
Nie.

10. Jakie jest Twoje niezapomniane wydarzenie, największe przeżycie związane z tańcem?
Takim ogromnym przeżyciem było tworzenie i wystąpienie w Kombinacie - Koncercie Finałowym 23 Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Był on ostatnim koncertem zespołu Republika tuż po śmierci Grzegorza Ciechowskiego. Ciężko i nieustannie ćwiczona perfekcyjna choreografia Jarosława Stańka, ogolone na łyso głowy, publiczność machająca biało-czarnymi flagami, owacje i wzruszenia których nie było końca. Wtedy po raz pierwszy czułem, że na moich oczach tworzy się historia.

11. Jakie oczekiwania/nadzieje wiążesz ze swoim udziałem w programie YCD? Na pewno chcesz wygrać….:) Ale jakich jeszcze rezultatów oczekujesz po występie w tym programie?
Chciałbym, abyście dowiedzieli się ile radości, pracy fizycznej i umysłowej i zmęczenia kosztuje tancerza perfekcyjnie wykonanie tańca. Docenili poświęcenie, godzinne wyrzeczenia, zmagania z ograniczeniami fizycznymi ciała.

12. Gdzie chciałbyś być za 10 lat i co chciałbyś robić?
Chciałbym zamieszkać z żoną i dziećmi nad brzegiem morza w domu z ogrodem i sadem, z którego okien budziłoby nas wstające gorące czerwone słońce i bezkres przestrzeni. A od strony zawodowej chciałbym tworzyć niezapomniane powszechne dla każdego widza projekty we własnym teatrze. Wyświetlać to wszystko na księżycu, aby każdy wieczorem, niezależnie od zasobności portfela mógłby to zobaczyć i przed snem uśmiechnąć się w sercu na dobranoc.

13. Twoje motto życiowe?
Jak się upadnie na plecy należy szybko wstać i jeszcze raz na nie skoczyć.

14. Trzy życzenia do złotej rybki?
Pierwszym było by, aby marzenia się spełniały, drugim aby ludzie się częściej uśmiechali do siebie a trzecim aby złote rybki nie wpadały w sidła głupich ludzi.

15. Jakiej muzyki słuchasz i do jakiej muzyki uwielbiasz tańczyć?
Chemikal Brotchers, muzyka współczesna.

- WYWIAD MACIEJA FLORKA DLA "TELE SWIATA":

"Gleba to faworyt internautów"
- wypowiedz Macka na temat tresci artykulu:
"Ta świadomość mnie mobilizuję. Kiedy ktoś "wchodzi" mi na ambicję, staram się pokazać, że dam radę i sprostam zadaniu. Lubię stawiać sobie wysoko poprzeczkę i nie odpuszczać. Bo zawsze warto zdobywać coraz wyższe góry i z nich oglądać świat!. Jezeli widzowie zadecyduja inaczej to poswiece sie pracy przy realizacji przedstawień teatralnych:)"

W dalszej czesci artykulu dowiedzielismy sie ze:
- faworytem Michala Piroga jest Maciek Florek - "Rafał jest mistrzem solówek, ale kuleje w innych stylach. A Maciek jest wszechstronny i stawiałbym właśnie na niego."
- Agustin Egurola: - "Powiem tak, mój faworyt to jeden z chłopców:)"

- WYWIAD MACIEJA FLORKA DLA "ECHO MIASTA"

Została minuta do wejścia
na wizję - słyszą
goście na widowni obecni
na półfinale `You can dance'.
Na scenie stoją tancerze,
a wśród nich Maciej Florek
z Gdańska, który za godzinę
dowie się, że zatańczy w finale
i stanie przed szansą
wygrania stypendium
na Broadwayu.

Przed telewizorami,
na scenie i na widowni
- emocje. Największe wśród
uczestników i ich bliskich.
`Maciek, jesteśmy z Tobą'
- nerwowo trzyma transparent
żona Maćka, która dopinguje
go podczas każdego programu
w studiu. Jaka będzie
jego solówka? - pytam Magdę
Florek. - Taka, jaki jest on,
czyli oryginalna i z dużą dozą
szaleństwa - odpowiada. Czy
Maciek wejdzie do finału?
- pytam. - Najpierw cieszyliśmy
się, że przechodzi coraz
dalej, ale ani ja, ani Maciek
nie zakładaliśmy, że może wygrać
program - przyznaje.
Zaledwie godzinę później
już wiemy, że Maciek,
obok Rafała Kamińskiego
i Ani Bosak, powalczy o główną
nagrodę.
- Teraz nie ma zmiłuj
- mówi Maciek. - Finał przeniesiono
na niedzielę, zobaczy
nas przed telewizorami
dwa razy więcej widzów.
Wszystko musi być zatańczone
perfekcyjnie. To ogromne
wyzwanie. Chcę dać czadu!

Finał będzie zwieńczeniem
wielkiej pracy Maćka.
Dlatego wolny dzień po półfinale
postanowił wykorzystać
na doładowanie energii.
- Przez kilka miesięcy całe
dnie spędzaliśmy w sali, zapominając
o rzeczach, które
są obok - mówił, spacerując
po warszawskich Łazienkach.
- Kiedy jestem w Gdańsku,
to najczęściej ładuję się
w parku Oliwskim lub
nad morzem, nad które z domu
mam 10 minut. Dla kogoś,
kto się nie urodził
w Trójmieście (red. - urodził
się we Wrocławiu),
to naprawdę
ważne,
by mieć
morze blisko. Tego w Warszawie
brakuje mi najbardziej.
Podczas finału dobrą
energię uczestnikom będą wysyłać
miasta, z których pochodzą.
- Całą rodzinę mam we
Wrocławiu, więc tam będzie
nagrywany materiał - dodaje
Maciek. - Mam nadzieję, że
Trójmiasto też będzie miało siłę
mnie wspierać, bo z nim jestem
najbardziej związany.

napisal: modlishka

[ Dodano: 2007-11-29, 21:08 ]
WYWIAD ( 2004 r. ) Z MACIEJEM FLORKIEM DOTYCZACY KRADZIEZY DOKUMENTACJI TEATRALNEJ

Przygotowywany w gdyńskim Teatrze Muzycznym nowatorski projekt hiphopowy pt. "12 Ławek", zapowiadany jako wydarzenie na miarę "Opentańca", stanął pod znakiem zapytania. Łupem złodziei padł cały materiał dokumentacyjny

- Jestem przerażony, nogi jeszcze mi się trzęsą - mówi Maciej Florek, koordynator projektu "12 Ławek" przygotowywanego przez Jarosława Stańka, twórcy sukcesu "Opentańca". - Z mojego mieszkania w Hotelu Aktora w Gdyni zniknął cały sprzęt audiowizualny i materiał dokumentacyjny: łącznie 60 gigabajtów informacji. Zastałem pokój kompletnie splądrowany.

W nocy z poniedziałku na wtorek dwóch mężczyzn włamało się do pokoju Florka i ukradło m.in. laptop z bazą danych, kamerę, aparat cyfrowy, telefon komórkowy, kilkadziesiąt kaset i notatki z materiałami z dwudziestu castingów przeprowadzonych w całej Polsce, w trakcie których spośród 600 osób wybrano 50 tancerzy do pierwszego polskiego spektaklu o hip hopie.

- Policjanci mówią, że złodzieje od razu kasują wszystkie płyty i kasety. Przepadło - mówi Florek, który materialną wartość skradzionego sprzętu szacuje na 30 tysięcy. O rzeczywistej wartości strat woli nie wspominać. - Rok pracy mojej i Jarka Stańka: kilkadziesiąt godzin nagranych rozmów z ludźmi z blokowisk, dane kilkuset osób, setki zdjęć, fragmenty muzyki.

16 sierpnia do Gdyni miało przyjechać 50 wyłonionych w castingach tancerzy i rozpocząć pracę nad spektaklem. - Bez tych materiałów nie mamy nad czym pracować - mówi. - Spróbujemy odtworzyć, co się da, ale nie łudzę się, że dojdzie do skutku zapowiadana na koniec roku premiera spektaklu i płyty z muzyką do niego. Byłoby dobrze, gdyby udało się zdążyć na styczeń.

Napisal: Katarzyna Fryc
_________________
I was just guessing*
At numbers and figures
Pulling your puzzles apart
Questions of science
Science and progress
Do not speak as loud as my heart...
:::::::::M.u.s.i.c..i.s..m.y..l.i.f.e*
ZaLóŻ MaSkE i BąDż MiŁy dLa KaŻdEgO...*


 
 

katie 
Dyskutant


Dołączyła: 22 Paź 2007
Posty: 241
Skąd: Gdańska okolice:)

Wysłany: 2007-11-30, 16:30   

eug3n napisał/a
13. Twoje motto życiowe?
Jak się upadnie na plecy należy szybko wstać i jeszcze raz na nie skoczyć


bardzo optymistyczne :D

eug3n napisał/a
14. Trzy życzenia do złotej rybki?
Pierwszym było by, aby marzenia się spełniały, drugim aby ludzie się częściej uśmiechali do siebie a trzecim aby złote rybki nie wpadały w sidła głupich ludzi.


jeszcze bardziej optymistyczne :)he he,jak ja lubie jego wypowiedzi :)

eug3n napisał/a
Przygotowywany w gdyńskim Teatrze Muzycznym nowatorski projekt hiphopowy pt. 12 Ławek, zapowiadany jako wydarzenie na miarę Opentańca, stanął pod znakiem zapytania.


a jednak doszedlk do skutku i cale szczescie :)
 
 

eug3n 
Wymiatacz



Wiek: 22
Dołączył: 02 Lis 2007
Posty: 656
Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-11-30, 16:40   

katie napisał/a
a jednak doszedlk do skutku i cale szczescie :)


No na szczescie odbyl sie spektakl:). Szkoda jednak ze tyle talentow poszlo w zapomnienie... Ciekawe na co potrzebne byly zlodzieja te tasmy:> przeciez to rzecz bezcenna.
_________________
I was just guessing*
At numbers and figures
Pulling your puzzles apart
Questions of science
Science and progress
Do not speak as loud as my heart...
:::::::::M.u.s.i.c..i.s..m.y..l.i.f.e*
ZaLóŻ MaSkE i BąDż MiŁy dLa KaŻdEgO...*


 
 

katie 
Dyskutant


Dołączyła: 22 Paź 2007
Posty: 241
Skąd: Gdańska okolice:)

Wysłany: 2007-11-30, 16:43   

moze jakas konkurencja chciala sobie pomysl przywlaszczyc... :?
 
 

eug3n 
Wymiatacz



Wiek: 22
Dołączył: 02 Lis 2007
Posty: 656
Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-11-30, 16:50   

Cytat
- mówi Maciek. - Finał przeniesiono
na niedzielę, zobaczy
nas przed telewizorami
dwa razy więcej widzów.
Wszystko musi być zatańczone
perfekcyjnie. To ogromne
wyzwanie. Chcę dać czadu!


Ta wypowiedz najbardziej mnie pozytywnie nastawila:). Jezeli wszystko ulozy sie pozytywnie to bedziemy ogladac w niedziele rewelacyjne widowisko ze strony M.Florka:>. Az czekam z wielka checia na finalowy odcinek:). Juz sobie ulozylem caly weekend zeby wieczor byl tylko dla YCD:P.
_________________
I was just guessing*
At numbers and figures
Pulling your puzzles apart
Questions of science
Science and progress
Do not speak as loud as my heart...
:::::::::M.u.s.i.c..i.s..m.y..l.i.f.e*
ZaLóŻ MaSkE i BąDż MiŁy dLa KaŻdEgO...*


 
 

Bolek 
Tubylec


Wiek: 20
Dołączył: 19 Paź 2007
Posty: 141
Skąd: Kielce

Wysłany: 2007-11-30, 16:54   

eug3n napisał/a
faworytem Michala Piroga jest Maciek Florek - Rafał jest mistrzem solówek, ale kuleje w innych stylach. A Maciek jest wszechstronny i stawiałbym właśnie na niego.
- Agustin Egurola: - Powiem tak, mój faworyt to jeden z chłopców:)


Jesli chodzi o Piróga to musze przyznac ze widac ze on lubi taniec Maćka.
Ale faworytem Agustina to moim skromnym zdaniem jest Roofi. Przeciez sam powiedział ze kocha gdy Rafał tanczy. Tak tak trzeba przyznac Agustin kieruje sie w duzej mierze solowkami (choc ja i tak wole solo Gleby)
A wiec ludzie w niedzie 2.12 glosujemy wszyscy na Maćka
_________________
"Zabawne jest też to, że marzeniom zawdzięcza
umiejętność oddychania powietrzem"

 
 
 

eug3n 
Wymiatacz



Wiek: 22
Dołączył: 02 Lis 2007
Posty: 656
Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-11-30, 17:00   

Bolek napisał/a
Jesli chodzi o Piróga to musze przyznac ze widac ze on lubi taniec Maćka.
Ale faworytem Agustina to moim skromnym zdaniem jest Roofi. Przeciez sam powiedział ze kocha gdy Rafał tanczy. Tak tak trzeba przyznac Agustin kieruje sie w duzej mierze solowkami (choc ja i tak wole solo Gleby)
A wiec ludzie w niedzie 2.12 glosujemy wszyscy na Maćka


Mozesz miec calkowita racje. Zauwazylem ze Agustin najgorzej komentuje duety Macka z calej trojki JURY. Ogolnie zarzuca mu rzeczy na ktore trudno zapanowac np: "stres". Mozliwe tez ze specjalnie wytyka takie bledy zeby nie osadzano JURY o faworyzowanie Florka. Jestem w dobrej mysli ze wreszcie Agustin powie cos milego w strone gleby w niedziele...
_________________
I was just guessing*
At numbers and figures
Pulling your puzzles apart
Questions of science
Science and progress
Do not speak as loud as my heart...
:::::::::M.u.s.i.c..i.s..m.y..l.i.f.e*
ZaLóŻ MaSkE i BąDż MiŁy dLa KaŻdEgO...*


 
 

katie 
Dyskutant


Dołączyła: 22 Paź 2007
Posty: 241
Skąd: Gdańska okolice:)

Wysłany: 2007-11-30, 17:30   

eug3n napisał/a
Bolek napisał/a
Jesli chodzi o Piróga to musze przyznac ze widac ze on lubi taniec Maćka.
Ale faworytem Agustina to moim skromnym zdaniem jest Roofi. Przeciez sam powiedział ze kocha gdy Rafał tanczy. Tak tak trzeba przyznac Agustin kieruje sie w duzej mierze solowkami (choc ja i tak wole solo Gleby)
A wiec ludzie w niedzie 2.12 glosujemy wszyscy na Maćka


Mozesz miec calkowita racje. Zauwazylem ze Agustin najgorzej komentuje duety Macka z calej trojki JURY. Ogolnie zarzuca mu rzeczy na ktore trudno zapanowac np: stres. Mozliwe tez ze specjalnie wytyka takie bledy zeby nie osadzano JURY o faworyzowanie Florka. Jestem w dobrej mysli ze wreszcie Agustin powie cos milego w strone gleby w niedziele...


ja tez to zauwazylam...Agustin jest fanem Roofiego :) A Michal jest fanem Macka :) => jak sobie przypomne ten casting to mi sie to przezabawne wydaje 8) ...
zgodze sie z tym ze Agustin krytykuje duety Macka z JAKICHKOLWIEK powodow zapewne dlatego zeby nie bylo ze go faworyzuja bo skoro Michal chwali ,Weronika to wiadomo no to on szuka czegos do czego moglby sie przyczepic zeby nie podpadlo :P hehe..
ale jesli Maciek da czadu w niedziele tak jak zapowiada a Agustin go nadal bedzie krytykowal to bedzie przesada :P (nawet nie czuje kiedy rymuje :P )
 
 

bLoNdI.15 
Gaduła



Wiek: 19
Dołączyła: 18 Paź 2007
Posty: 374
Skąd: Przejdź do mapy

Wysłany: 2007-11-30, 21:57   

Cytat
4. Jeśli miałbyś/miałabyś określić swój styl tańca, jakbyś go nazwał/a?
Współczesny ezoteryczny taniec dynamiczny.


powiem tak - ta wypowiedź powinna zatkać usta wszystkim tym którzy zadają pytanie "co on właścwie tańczy" : odp wyżej ^^ :mrgreen:
_________________
Kto nie ma odwagi do marzeń nie będzie miał sił do walki.


 
 

eug3n 
Wymiatacz



Wiek: 22
Dołączył: 02 Lis 2007
Posty: 656
Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-12-07, 16:02   

- WYWIAD MACIEJA FLORKA DLA www.trojmiasto.pl :

Rozmowa z Maćkiem "Glebą" Florkiem, zwycięzcą telewizyjnego konkursu "You Can Dance".

- Zostałeś najlepszym tancerzem pierwszej edycji konkursu "You can dance". W czym tkwi tajemnica twojego sukcesu?

Zaczęło się od fascynacji kolorowym światem teledysków. Potem długo szukałem miejsca dla siebie. Byłem żeglarzem, grałem w pingponga, w MDK-u chodziłem na zajęcia z modelarstwa. W lokalnym programie telewizyjnym miałem zaprezentować swoje modele. Opowiadałem, ile wysiłku włożyłem w swoją pracę. Na zakończenie programu wystąpiła grupa tancerzy z MDK-u. To było jak teledysk na żywo! Wszyscy byli w nich wpatrzeni. Ja również.

- Dołączyłeś do grupy?

Oczywiście! Najpierw to była bardziej zabawa niż profesjonalne treningi. W MDK-u ćwiczyliśmy tak naprawdę tylko jedną technikę, funky-jazz. Dopiero na festiwalu w Koninie zobaczyłem, że technik tańca jest ich o wiele więcej, nawet kilkadziesiąt!

- Twój sceniczny debiut miał miejsce na deskach Teatru Wybrzeże?

Tak. Sylwia Hefczyńska, moja instruktorka tańca, zaprosiła mnie na casting do spektaklu Przystanek końcowy Zaspa w reżyserii Avi Kaisera. To był dla mnie inny świat! Strasznie mi się spodobało, że poprzez ruch, figury, można wykreować inną, nierealną rzeczywistość. Potem pojechaliśmy za granicę z tym przedstawieniem. I znowu zaskoczenie. Poznałem nowe kultury, nowych ludzi, inny sposób myślenia.

- Co było potem?

Po powrocie Jarek Staniek zaproponował mi pracę przy realizacji Gali Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Zobaczyłem sławy, które dotąd oglądałem tylko w telewizji. Wtedy były blisko mnie, na wyciągnięcie ręki – Jopek, Maleńczuk, Steczkowska. Przeżyłem coś nieprawdopodobnego! Poznałem ich wszystkich z zupełnie innej strony, w procesie twórczym, a nie z okładek gazet. Ekscytowało mnie to, że oni potrafili tworzyć.

- To był twój jedyny tego typu projekt?

Nie. We Wrocławiu pracowałem również przy realizacji koncertów poświęconych twórczości Tadeusza Nalepy oraz Grzegorza Ciechowskiego. Tworzyłem też choreografię do opolskiego koncertu poświęconego Markowi Grechucie. Praca nad tymi projektami to było takie szczęście w nieszczęściu. Grzegorz odszedł w trakcie realizacji projektu, Nalepa i Grechuta niedługo po nich.

- A jak wyglądała twoja współpraca z Teatrem Muzycznym a Gdyni?

Byłem asystentem Jarka przy realizacji spektaklu 12 ławek. Pracowałem również przy Opentańcu i Draculi.

- A więc masz ogromne doświadczenie. Jesteś znany w środowisku. Do czego był ci potrzebny występ w programie "You can dance"?

Nigdy nie powiedziałem sobie dość. Nie krzywię się na nowe warsztaty. Zawsze warto spróbować czegoś nowego. Zdziwiłem się, że na casting przyszło tak mało osób, około 300. Zawsze jest przecież czas, żeby się wycofać. Poza tym spodobała mi się formuła programu. W Paryżu Agustin pokazał nam na dvd jak wygląda realizacja programu. Spodobało mi się to, że oprócz pracy w grupie i duecie, będę miał swoje 45 sekund na scenie. Czas, który należeć będzie tylko do mnie.

- Nikt was nie ograniczał?

Absolutnie nie. Mogliśmy robić na scenie, wszystko co nam przyszło do głowy. Skakać, robić piruety, całkowita wolność. Dla takiego programu warto zaryzykować. To jak wygrany los w lotto.

- A liczyłeś, że wygrasz?

Jeśli myślisz o tym programie jak o rywalizacji, to odpadniesz. Od początku musisz współpracować, a nie ścigać się z innymi. Poza tym my o tej rywalizacji dowiedzieliśmy się dopiero w Paryżu. Do tego momentu nie wiedzieliśmy nawet, jaka jest wygrana.

- Jak wyglądają teraz twoje plany?

Zaraz po finale wróciliśmy na treningi. W niedzielę wystąpimy w specjalnym programie, w którym czterech finalistów You can dance zatańczy z czterema finalistami Tańca z gwiazdami. W lutym wyjeżdżam na Broadway. Przez cały czas realizacji programu nie miałem nawet jednego dnia wolnego. Z tego powodu musiałem zrezygnować z wielu projektów, między innymi z występów w Draculi. Chciałbym do nich powrócić. Przed programem planowałem również warsztaty w Teatrze Muzycznym w Gdyni. Jeśli teatr mnie zechcę, chciałbym zrealizować ten projekt.

- Gdzie spędzisz święta?

Po programie chcę wrócić do Gdańska i zapalić lampki na choince w moim mieszkaniu na Przymorzu. Tu ładuję baterie. Z jednej strony mam morze, z drugiej park. Czuję się tu tak, jak wchodziłem na Rysy - dookoła mnie ogromna przestrzeń. To niesamowita ładowarka energii.

- Autor: Justyna Świerczyńska
_________________
I was just guessing*
At numbers and figures
Pulling your puzzles apart
Questions of science
Science and progress
Do not speak as loud as my heart...
:::::::::M.u.s.i.c..i.s..m.y..l.i.f.e*
ZaLóŻ MaSkE i BąDż MiŁy dLa KaŻdEgO...*


 
 

katie 
Dyskutant


Dołączyła: 22 Paź 2007
Posty: 241
Skąd: Gdańska okolice:)

Wysłany: 2007-12-07, 17:43   

eug3n napisał/a
Zobaczyłem sławy, które dotąd oglądałem tylko w telewizji. Wtedy były blisko mnie, na wyciągnięcie ręki – Jopek, Maleńczuk, Steczkowska


hmm wiec Maciek zna Justyne? 8)

eug3n napisał/a
Jeśli myślisz o tym programie jak o rywalizacji, to odpadniesz. Od początku musisz współpracować, a nie ścigać się z innymi.


bardzo fajne podejscie :) i to bylo widac w programie :)
 
 

Natkaaa
Kandydat


Dołączył: 11 Gru 2007
Posty: 2

Wysłany: 2007-12-11, 16:46   

Jaki jest tytuł i wykonawca ostatnie solowki Gleby ?? błagam pomóżcie :D :D:D:*:*:* jak by KTOś COś WIEDZIAł piszcie na e-mail nastusia145@vp.pl
 
 

tralala1987 
Stały Tubylec



Wiek: 24
Dołączyła: 08 Lis 2007
Posty: 194

Wysłany: 2007-12-16, 14:43   

Nowa Trybuna opolska:

Maciej Florek: Nie znoszę chałtury
Z Maciejem "Glebą" Florkiem, zwycięzcą pierwszej edycji "You can dance", rozmawia Katarzyna Kownacka.


- Zaczynałeś od Dziecięcego Konkursu Piosenki i Tańca w Koninie, a teraz jesteś zwycięzcą i gwiazdą telewizyjnego show You can dance”, który co tydzień oglądało około 3 mln widzów. Rozdajesz autografy, stałeś się rozpoznawalny. Czujesz, że odnosisz sukces?

- Na pewno, ale woda sodowa nie uderzyła mi do głowy. Pewnie dzięki temu, że obyłem się trochę ze sceną, telewizją, kamerami. Robiłem w ostatnich latach choćby koncerty do Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Pracowałem przy nich z Justyną Steczkowską, Anną Marią Jopek, Maciejem Maleńczukiem, Dee Dee Bridgewater czy Kazikiem Staszewskim. Wiem, że to są żywi ludzie, a nie tylko gwiazdy gazet, że ciężko pracują przed występami. W Gdańsku czy Gdyni byłem rozpoznawany po spektaklach takich jak hiphopowe "12 ławek”. Ale popularność po "You can dance” rzeczywiście nie da się z niczym porównać. Trudno się zresztą dziwić - co tydzień przez kilka miesięcy oglądało mnie kilka milionów osób. To znaczy, że praktycznie co druga osoba, która przechodzi obok mnie może mnie rozpoznać. I rozpoznaje...

- Nie ma więc już spokojnych przejść ze sklepu do sklepu?

- Ciągle są, choć bywają już takie sytuacje, jak ostatnio w "Złotych Tarasach” w Warszawie. Ktoś mnie rozpoznał, zagadnął, dałem jednej osobie autograf, potem drugiej i... poszło lawinowo. To miłe sytuacje. Mimo że ochrona poprosiła, abym opuścił Empik, bo nie mogli sobie poradzić z opanowaniem tłumu.

- Czy taka popularność potrzebna jest tancerzowi? Do tej pory gwiazdami byli piosenkarze, aktorzy. Czy w twojej branży przydaje się znana twarz?

- Jasne, jak w każdym fachu związanym z działalnością sceniczną. Jeśli przed tym programem zapytałabyś kogokolwiek o nazwisko polskiego tancerza, to padłoby jedno, może dwa. A przecież u nas dobrze tańczy sporo osób. Ja na swoje nazwisko pracowałem całe lata. Teraz zyskałem twarz i wiem, że muszę pracować jeszcze bardziej, by tego nie stracić. Twarz i znane nazwisko otwiera możliwości. Dzięki temu, że jesteśmy rozpoznawalni, wzrasta szansa na realizację swoich projektów, pojawiają się fajne propozycje.

- Pojawiły się już?

- Póki co nie mam dylematu, co wybierać. Jest tylko kilka wartych uwagi. Dziewięćdziesiąt procent to propozycje rozrywkowe, których staram się nie wykonywać.

- Nie wypada robić chałtur?

- Jeśli raz czy drugi zarobisz z pięć tysięcy, czyli dziesięć razy więcej niż w teatrze, to potem kusi, żeby coraz częściej przechodzić na złą stronę mocy. No i w końcu jeździsz tylko z chałtury na chałturę. Znam świetnych tancerzy, którzy wplątali się w ten wir. Mają świetne samochody, mieszkania, ale nie istnieją w teatrze. A to dla mnie jest najważniejsze.

- To jakich propozycji na pewno nie przyjmiesz?

- Takich, które nie przedstawiają mojej pracy jako spektaklu. Nie odnajdę się jako twarz jakiejś zupy, nie tańczę na jubileuszach czy eventach firm, w firmowych koszulkach, a sporo jest takich propozycji. Dostałem również propozycję reklamowania ziemi z podpisem: najlepsza "Gleba” w Polsce. To nie do końca mój żywioł. Liczę na poważniejsze oferty.

- A jaką propozycję chciałbyś dostać, a ciągle jej nie ma?

- Marzy mi się, by stworzyć własny teatr, dostać jakieś dofinansowanie i zrobić miejsce, gdzie będą warsztaty, gdzie powstaną twórcze projekty. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym zwycięstwo w programie.

- Podobno jest opolski wątek twojej kariery - tańczyłeś na festiwalu. Kiedy?

- Bodaj dwa lata temu, kiedy odbył się koncert z piosenkami Marka Grechuty. Układałem do niego choreografię, a nawet wystąpiłem podczas piosenki "Motorek”, którą śpiewał dyrektor muzyczny tego projektu, Grzegorz Turnau. Wtedy trochę się z tym festiwalem zżyłem...

- Kiedy jedziesz na Broadway? Wybierasz się tam sam czy z żoną?

- Jeszcze nie wiem, kiedy wyjadę. Przede mną dopiero rozmowy na temat terminu. Na pewno mam wrócić przed finałem drugiej edycji "You can dance”, czyli w czerwcu albo lipcu. Nie wiem, czy Magda, moja żona, znajdzie czas, by do mnie dolecieć do Stanów. W czerwcu czeka ją obrona pracy doktorskiej na Politechnice Poznańskiej i chce się do niej dobrze przygotować. Choć na pewno chcielibyśmy spędzić święta wielkanocne razem.

- Czego się po tym wyjeździe spodziewasz?

- Chciałbym zapamiętać z niego głównie salę do ćwiczeń, choreografów, instruktorów i tancerzy. Jeśli natomiast będę pamiętał szklane domy, metro czy Statuę Wolności, czyli to, co widzą turyści, to będzie oznaczać, że nie wykorzystałem szansy, na którą ciężko pracowałem. A taka szansa w świecie tanecznym często się nie zdarza. Mam też nadzieję, że TVN poradzi sobie z załatwieniem formalności, które pozwolą mi podjąć tam pracę. Jadę formalnie tylko na szkolenie i nie mogę nawet stanąć do castingu, a więc i wykorzystać tam na miejscu zdobywanych umiejętności.

- Nie wystarczy ci 100 tysięcy złotych, które wygrałeś w You can dance”, na przetrwanie kilku miesięcy w USA bez konieczności podjęcia pracy?

- Przetrwać na pewno pozwolą, ale ja chciałbym w tym czasie - prócz treningów - złapać tam normalną pracę w zawodzie. Byłoby fantastycznie - i dla programu, i dla jego laureata - gdyby na przykład mógł na Broadwayu stworzyć choć jeden samodzielny projekt, choćby krótką etiudę. Wizytówkę swoją i "You can dance”.

- Wspomniałeś, że to zwycięstwo ciężko sobie wypracowałeś. To była naprawdę mordercza praca czy tylko na potrzeby programu nagrywano was bez przerwy w salach treningowych?

- Tak, to była ciężka praca. Nie tylko nas, tancerzy, ale i dla setek tych, których w telewizji nie widać: ludzi, którzy dobierają muzykę, światło, dźwięk, operatorów, lekarzy, którzy dbali o nasze zdrowie. Dla nas to był nieustanny trening. Ten zawód to w ogóle ciągła praca. Jeśli sobie odpuścisz - to przegrywasz. No więc pracowaliśmy tak, że przez siedem dni w tygodniu byliśmy na sali od dziesiątej do dziesiątej i nawet obiady jedliśmy w budynku szkoły tańca. Przez te kilka tygodni miałem tylko dwa wolne dni: we Wszystkich Świętych 1 listopada i 21 października, kiedy sam zorganizowałem sobie dzień, żeby jechać do Gdańska na wybory i zagłosować.

- Dla fanów You can dance” pozostaniesz Maćkiem Florkiem, vel Glebą”. Jak powstał twój znak firmowy, czyli przewrót zwany glebą”?

- Pierwszą swoją "glebę” zrobiłem, pracując nad "Kombinatem”, spektaklem opartym na piosenkach Republiki, zrealizowanym tuż po śmierci Grzegorza Ciechowskiego. Był tam motyw, kiedy stojąc, padałem prosto na plecy. Najpierw oczywiście asekurowałem się materacem, ale okazało się, że można go tak wyćwiczyć, że materac jest niepotrzebny. Potem pracowałem nad spektaklem, w którym był taki element, że wszyscy wyskakują w górę i padają. W założeniach oczywiście miały być nakolanniki, ochraniacze, ale niestety zabrakło pieniędzy. Trzeba było sobie poradzić samą techniką. A później te moje pady wykorzystałem, współtworząc choreografię "12 ławek” w Gdyni.

- Przyzwyczaiłeś się już do tej ksywy? Wcześniej wołali do ciebie Floo albo Plecak.

- Plecak powstał już w trakcie "You can dance” w Paryżu, gdzie trafiło pięćdziesięciu wybranych po castingach półfinalistów. Tam okrzyk: "Uwaga, pada na plecy!” był za długi i ludzie skrócili to do hasła "Plecak!”. Bardzo mi się to spodobało. Wołali też na mnie "Danger man”, bo nigdy nikt nie wiedział, czego się po mnie spodziewać. A "Glebę” wymyślił ktoś z TVN-u, kto oglądał casting.

- Podobno ci się to na początku nie podobało.

- Fakt. "Gleba” nie kojarzyła mi się pozytywnie. Przełamałem się dopiero, kiedy rzeczywiście określenie do mnie przylgnęło, gdy ktoś mnie mijał, mówił: "Cześć, Gleba” i się uśmiechał. No, a potem pojawiły się określenia budzące pozytywne skojarzenia: "zaglebisty” czy "Glebuś”. Przyjąłem więc ksywę z całym inwentarzem. Ale cieszę się, że kiedy czytałem czy widziałem relacje ze zwycięskiego programu, to jednak padało moje imię i nazwisko - bo to one mnie określają, a nie ksywa "Gleba”. Myślę, że to będzie pseudonim tylko na ten program.

- Znajomym fankom ciebie i You can dance”, które w każdy środowy wieczór siedziały przed telewizorem, obiecałam, że spytam, z którą partnerką najlepiej Ci się tańczyło - włączając w to Justynę Steczkowską, z którą zatańczyłeś w Po prostu tańcz”.

- Odpowiem tak: najlepiej tańczyło mi się taniec współczesny. W grę wchodzą więc dwie partnerki: właśnie Justyna i Sasza, czyli Diana Staniszewska, z którą tańczyłem na początku. Potem czasem udało nam się trafić przy losowaniu. Justynę natomiast doceniam za to, że ten program potraktowała bardzo serio. Mimo że czasu było mało, nerwy ogromne, udało nam się dobrze zatańczyć. Tylko raz w rękach miałem najbardziej chyba wszechstronną w tym programie Natalię, uważaną zresztą za faworytkę. Zatańczyliśmy razem salsę i to było niesamowite.

- A kiedy pomyślałeś: mogę wygrać You can dance”?

- Może zabrzmi to naiwnie, ale dopiero gdy w ostatnim odcinku Agustin otworzył kopertę i powiedział: jest zwycięzca. Wcześniej były treningi - do solówek, w których chcieliśmy pokazać, na co nas stać, i do tańców w parach, gdzie byliśmy współodpowiedzialni za partnera. Nie było czasu myśleć o profitach czy rywalizacji. Bo jak mam rywalizować z kimś, z kim za chwilę zatańczę w duecie? Jeśli będziemy walczyć ze sobą w tańcu, to stracimy oboje, straci taniec. A przekonania graniczącego z pewnością, że mogę być zwycięzcą, nabrałem, kiedy chwilę po wyciągnięciu wyników z koperty, ale jeszcze przed ich ogłoszeniem, obiektywy aparatów paparazzich skierowały się na mnie. Pomyślałem: Pewnie mają cynk! To naprawdę ja?!

- Czym zdobyłeś serce najzjadliwszego z sędziów, Michała Piroga, Kuby Wojewódzkiego programu You can dance”? Podczas eliminacji ścięliście się, nie chciał cię przyjąć do półfinału, a w finale nazwał cię swoim faworytem.

- Nie mam pojęcia... Mam nadzieję, że tańcem. Może zadecydowało to, że obaj jesteśmy zafascynowani tańcem współczesnym, a może fakt, że moje solówki zawsze były improwizowane. Nie tańczyłem wyćwiczonych, matematycznie ułożonych układów. Przez to czasem operatorzy światła czy kamer nie nadążali za moim ruchem. Nie ukrywam, że robiłem to specjalnie i miałem satysfakcję, jeśli mi się udało! To mi pozwalało rozładować stres i nie dać się zwariować. A ta ścinka podczas eliminacji, którą potem przypominali twórcy programu w spotach, była trochę podkręcona. Wymiana zdań wtedy trwała dobry kwadrans, a dwa zdania, które pokazywała telewizja, to kilkusekundowy skrót. Myślę, że ani ja się wtedy nie obraziłem, ani on.

- Masz jakieś inne pasje poza tańcem?

- Mnóstwo. Zimową na pewno są narty. Liczę, że jeszcze przed wylotem do Stanów uda mi się choć na dzień wpaść do Karpacza i poszusować. Latem z Magdą pływamy i żeglujemy nad Bałtykiem albo na Mazurach. Lubię sklejać modele latawców, ale na to zupełnie nie mam czasu. Tak jak na puzzle, które uwielbiam. Przed świętami natomiast zawsze sami robimy ozdoby choinkowe z papieru.
 
 

GibkaMiśka:P 
Guru


Wiek: 19
Dołączyła: 12 Lis 2007
Posty: 810
Ostrzeżeń:
 2/5/5

Wysłany: 2007-12-16, 14:53   

katie napisał/a
eug3n napisał/a
14. Trzy życzenia do złotej rybki?
Pierwszym było by, aby marzenia się spełniały


Ja zawsze jak zdmuchiwalam swieczki na torcie to moim marzeniem bylo:
Aby wszystkie marzenia sie spelnily xD Cos podobnego jak gleba
Ogolnie to podoba mi sie ten wywiad wszystkie odpowiedzi sa przemyslane z posmakiem humoru :jezor:
 
 

eug3n 
Wymiatacz



Wiek: 22
Dołączył: 02 Lis 2007
Posty: 656
Skąd: Kraków

Wysłany: 2007-12-16, 19:21   

Bardzo ciekawy wywiad z Mackiem:). Najbardziej zaciekawila mnie ta wypowiedz:

Cytat
- To jakich propozycji na pewno nie przyjmiesz?

- Takich, które nie przedstawiają mojej pracy jako spektaklu. Nie odnajdę się jako twarz jakiejś zupy, nie tańczę na jubileuszach czy eventach firm, w firmowych koszulkach, a sporo jest takich propozycji. Dostałem również propozycję reklamowania ziemi z podpisem: najlepsza Gleba” w Polsce. To nie do końca mój żywioł. Liczę na poważniejsze oferty.


hehe czyli Maciek mialby reklamowac ziemie :D ... Bardzo dobrze ze Gleba ma szacunek do swojej osoby i nie odbija mu na punkcie kasy. A moze ta wypowiedz to tylko pozory?:>
_________________
I was just guessing*
At numbers and figures
Pulling your puzzles apart
Questions of science
Science and progress
Do not speak as loud as my heart...
:::::::::M.u.s.i.c..i.s..m.y..l.i.f.e*
ZaLóŻ MaSkE i BąDż MiŁy dLa KaŻdEgO...*


 
 
Przyjazne linki
Sponsor

Dołączył: Dawno...
Posty: 4134
Skad: Z forum





Wyświetl posty z ostatnich:   

Podobne Tematy
[WYWIAD] Kuba Mędrzycki i Marcin Mroziński (YCD3 VS. YCD4)
KOBIETY WSZYSTKICH NARODÓW ŁĄCZCIE SIĘ :)
[WYWIAD] Zbigniew Karbowski
[WYWIAD] Artur Frontczak
WYWIADY - czekamy na wasze propozycje ;)!
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  


Forum i portal Fun and Dance - Zabawa Trwa!
Copyright © 2007 - 2012 by

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group