A mnie się przypomniała moja ulubiona książka z lektur szkolnych. Jest nią ewidentnie Mały Książę Antonine'a de Saint - Exupery'ego. Cudowna.
_________________ powiedziałam, że do ciebie przyjdę - nie przyszłam.
powiedziałam, że za ciebie wyjdę - nie wyszłam.
powiedziałam, że nie umiem zdradzić - umiałam.
powiedziałam, że się chcę poprawić - nie chciałam.
ja polecam przeczytać Mitch Albom- 'Wtorki z Morriem'
_________________ Niemożliwe to tylko wielkie słowo rzucone na wiatr przez maluczkich, którzy godzą się z naturalną koleją rzeczy, zamiast wykrzesać siłę, by ją zmienić. Niemożliwe to nie fakt. To jedynie opinia. Niemożliwe to nie deklaracja. To wyzwanie. Niemożliwe to potencjał możliwości. Niemożliwe jest chwilowe. NIEMOŻLIWE NIE ISTNIEJE.
_________________ Wszyscy wiedzą, że czegoś nie da się zrobić, aż znajduje się taki jeden, który nie wie, że się nie da, i on to robi.
- Albert Einstein
Jaki piękny jest ten świat, tylko czarne, białe. To jest proste - widzę, wiem.
Ponadto podczas swoich ostatnich już wakacyjnych wojaży znowuż sięgnęłam po niezastąpioną i chyba najlepszą kryminalno- komediową powieść J. Chmielewskiej Wszystko Czerwone. Dodać mogę tylko jedno: BOMBA!
Poza tym nowa książka P. Coelho Zwycięzca jest sam. Bardzo mądra, bardzo prawdziwa powieść traktująca o życiu celebrytów, sławy, luksusów etc. Jednakże jak w przypadku tegoż pisarza bywa, książka napisana jest językiem dość 'ciężkostrawnym' - tak bym to ujęła. Na początku nie mogłam podchwycić jej sensu, musiałam zaczynać od nowa, lecz po wczytaniu się na dobre, połyka się ją prawie że w całości.
Co jeszcze? Jeśli ktoś lubi czasy wojny polecam gorąco Tak tu cicho o zmierzchu. Naprawdę warto! Genialna. Już lat trochę ma, lecz jak się zwykło mawiać: stara, ale jara.
Sympatykom Japonii radzę sięgnąć po jedną chociaż z repertuaru powieści Japońskiego rzecz jasna pisarza Haruki'ego Murakami'ego. Osobiście uwielbiam Jego elaboraty, a ostatnio na jednej z moich półek zagościł Norwegian Wood. Świetne.
_________________ There is a kingdom
There is a king
And he lives without
And he lives within.
Ostatnio niestety trochę zaniedbuje czytanie, co doprowadza mnie do szału, gdyż książki odkąd pamiętam, czyli praktycznie zawsze, kocha(ła)m ponad wszystko, z racji braku skupienia co naprawdę strasznie utrudnia wejście w daną historię, fabułę i tak dalej. Jednak w przypadku tego pisarza chyba nigdy nie dane mi będzie doznać takiego uczucia. Są z pozoru proste, banalne, bo na dobrą sprawę skupiają się na codzienności, ale za to jak opisanej! Autor ma nietuzinkowy talent do uatrakcyjniania szarej rzeczywistości i choćby pisał tylko o gotowaniu, przejściu bohatera z sypialni do łazienki, o spacerze – będzie to napisane pięknym językiem, wypełnionym ciekawymi metaforami i innym tego typu rzeczami co zwyczajnie zainteresuje czytelnika. Te błahe często czynności stanowią ważną część jego opowiadań. To właśnie na coś takiego czekałam. Na pisarza, którego książki będą mogły utwierdzić mnie w przekonaniu, że czytanie może być czymś niezwykłym, na możliwość powiedzenia: Tak, książki są wspaniałe. Patrząc z drugiej strony mają w sobie coś pesymistycznego, wobec czego zdarzało mi się popadać w melancholijny nastrój. Usłyszałam kiedyś od kogoś, że pesymiści nie powinni tego czytać. I chyba faktycznie coś w tym jest. Może też z tego względu, że są to książki dość oniryczne, dlatego głównie czytam je nocą, za dnia natomiast zdarza mi się nie kontaktować... cóż. Tak czy inaczej: uwielbiam jego książki i jeśli kiedykolwiek zobaczycie na półce nazwisko M u r a k a m i, nie zastanawiajcie się długo tylko bierzcie i delektujcie się czytaniem. Oczywiście nie wszystkim może taki styl pisania przypaść do gustu, gdyż jest on nieco specyficzny, inny, ale naprawdę piękny. Moją ostatnią lekturą była Ślepa wierzba i śpiąca kobieta, zbiór opowiadań. Mój umysł jeszcze tego nie ogarnął, trudno o tym pisać, uogólniać i choćbym pisała o tym w nieskończoność, słowa nie oddadzą ducha jego opowiadań. Trzeba to samemu przeczytać, zrozumieć, strawić. Nie są to powieści łatwe, trzeba im poświęcić dużo czasu. Dla mnie w każdym razie była to kolejna czysta przyjemność.
Ponadto poświęciłam chwilkę kryminale Christie, Entliczek, pentliczek. Z dużym jak zawsze przymrużeniem oka, o podtekście kryminalnym, wiadomo intryga w tle, a do tego jak zwykle uroczy detektyw Poirot. Wspaniała! Ubawiłam się niesamowicie. Poza tym uderzył mnie w tej powieści język – mimo, że książka ma już parę dobrych lat to nie ma tu żadnych niezrozumiałych naleciałości, jest bardzo przemyślany, spójny, przejrzysty czego brakuje niektórym współczesnym autorom. Biorąc do ręki jakąkolwiek książkę jej autorstwa nie ma obawy, że będzie to coś płytkiego. Po prostu naturalny talent.
Następnie książki Kinga bodajże. Gra Geralda i Strefa Śmierci. Co prawda było to już dawno, ale muszę napisać, że uwielbiam jego sarkastyczny humor, znajdujący swój wyraz zwłaszcza w Grze Geralda, która na pierwszy rzut oka może wydać się trochę obleśna i odrzucić pierwszymi rozdziałami, bo już nie raz byłam świadkiem jak właśnie początkowe sceny nie skusiły czytelniczek do dalszej lektury. Cóż, ja mimo wszystko przebrnęłam, nie miałam zamiaru odkładać napoczętej już opowieści, poza tym nie było to dla mnie znowu tak straszne, a dalsze etapy tylko przekonały mnie o trafności mojej decyzji – taka psychologiczna bym powiedziała. I właśnie ta strona książki mnie zaczarowała. Emocje głównej bohaterki, umiejętność Kinga w tej materii. Bomba. Obie książki naprawdę dobre. W drugiej spodobali mi się przede wszystkim bohaterowie – Johnny i Greg. Ponadto Listopadowy Morderca. Uwielbiam takich urwisów, czy to w książce, filmie, mandzie, anime czy czymś takim. Zawsze w jakiś sposób mnie do siebie przekonują, że zaczynam im w końcu kibicować, choć Greg nie był typowym „złym charakterem”. Bywały momenty, że marzyłam o jego bolesnym zejściu, ale ogólnie jednak jego charakter był intrygujący i mogę powiedzieć, że lubiłam drania. Końcówka zaskakująca. Pomimo, że uwielbiam jego powieści, nie mogę się zabrać za Historię Lisey. Głównie w jej przypadku objawia się mój brak skupienia, a początkowe strony z trudem idzie mi zrozumieć. Nic z nich nie rozumiem. Kompletnie! Mam nadzieję, że to się jakoś zmieni, bo nie chcę stracić okazji do przeczytania jej, a termin oddania zbliża się wielkimi krokami. Tak samo mam z Babskim Motywem Chmielewskiej. Sama już nie wiem czy to ze mną jest coś nie tak, czy język akurat w tych egzemplarzach jest taki niejasny.
Mam nadzieję, że mój post nie pozostanie odosobniony i również podzielicie się swoimi ostatnimi, czy po prostu ulubionymi, wrażeniami czytelniczymi, bo naprawdę dobrze wiedzieć, co w trawie piszczy, a nuż ktoś odkryje niezwykłego pisarza (patrz punkt pierwszy:P). W każdym razie książki zasługują na więcej uwagi, więc piszcie!
_________________ There is a kingdom
There is a king
And he lives without
And he lives within.
Ostatnio zachwycił mnie "Cień wiatru"... Fascynująca, wciągająca historia młodego chłopaka. Akcja dzieje się w powojennej Barcelonie. Intrygi, korupcja i kapowanie to codzienność (nie mówię, że teraz się to nie zdarza często, ale wtedy było to niezwykle nagminne), gdyż na społeczeństwo zdeprawowane wojną składają się jednostki walczące o przetrwanie. To wszystko stanowi tło dla historii życia Daniela Sempere, który odkrywa tajemnice życia Juliana Caraxa - zapomnianego, nie żyjącego już pisarza. W to wszystko wplątuje się wiele wątków kryminalnych, wątki miłosne czy filozoficzne. Książka wciąga, brak w niej przynudzających opisów, a mimo wielu wątków, które wydają się być całkiem odrębne, powieść jest spójna, a wszystkie wątki tworzą jedną, układającą się jak puzzle całość.
Moje ulubione cytaty:
"Ktoś kiedyś powiedział, że w chwili, kiedy zaczynasz zastanawiać się, czy kochasz kogoś, przestałeś go już kochać na zawsze."
"Słowa, którymi z małostkowości czy z ignorancji zatruwa się serce własnego dziecka, zostają na zawsze w pamięci i prędzej czy później spopielają mu duszę."
i przede wszystkim...
"Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie."
_________________ TARJA TURUNEN
Chwila kiedy po raz pierwszy ją usłyszałem była najpiękniejszą w moim życiu...
"Hera, moja miłość"
"Lot Komety"
"Demony na smyczy"
- Anny Onichimowskiej. Ponieważ są to książki, które się bardzo lekko czyta, pomimo iż poruszają trudne tematy. Uwielbiam wszystkie osoby, które występują w tych książkach. Często przyglądam się zachowaniom ludzi, a postacie tej książki są tak ciekawe, nietypowe i fascynujące. Ciągle do nich wracam.
Poza tym kocham "Kubusia Puchatka", "Chatkę Puchatka". To moja druga biblia. Uwielbiam te cytaty. Śmiejcie się, śmiejcie, ale jakby się przyjrzeć dokładniej porusza bardzo ciekawe tematy, wystarczy przeczytać, żeby zauważyć, że to nie tylko książka dla małych dzieci. Bajka animowana, niestety, sp*****na.
[ Dodano: 2010-05-23, 13:34 ]
"Mały Książę" oczywiście wymiata. Tak samo polecam "Oskar i Pani Róża" - nie, żeby były podobne, ale porównują je do siebie (bez sensu), więc skojarzyłam.
_________________ W "You Can Dance" nie ma street dance.
Ostatnio zmieniony przez -Jula 2010-05-23, 12:33, w całości zmieniany 2 razy
Wiek: 15 Dołączył: 06 Maj 2009 Posty: 1310 Skąd: P-ń
Wysłany: 2010-05-23, 17:24
Ooo tak, "Oskar i Pani Róża" to piękna książka - mimo iż jest krótka, i że od początku zna się zakończenie, cały czas ma się nadzieję. Jedna z niewielu książek, które mnie wzruszyły, polecam gorąco.
_________________ On me dit que nos vies ne valent pas grand chose
Elles passent en un instant comme fanent les roses.
On me dit que le temps qui glisse est un salaud
Que de nos chagrins il s'en fait des manteaux
Pourtant quelqu'un m'a dit...
Que tu m'aimais encore
C'est quelqu'un qui m'a dit que tu m'aimais encore.
Serait-ce possible alors ?
Jeżeli chodzi o poziom satysfakcji czytelniczej ostatnimi czasy, to w moim przypadku sprawdza się ona bardzo dobrze. Przy szczególnej zasłudze m. in. niebanalnego poczucia humoru Prattcheta, imponującym rozmachem i wyobraźnią świecie Dicka. Jeżeli o tego pierwszego chodzi to zdecydowanie mogę polecić Kolor Magii. Cudownie zadowalająca, przepełniona ironią, za którą przepadam, interesującymi postaciami, wątkami… W każdym razie mnie ten zakręcony świat nieźle wciągnął, a co chyba dobrze o książce świadczy, całkiem często zdarzało mi się parsknąć niepohamowanym śmiechem. Taka pozytywna, rozbrajająca, przyjemna.
Nie inaczej było w przypadku Czarodzicielstwa, choć końcówka nieco mnie rozczarowała, w rezultacie czego milej wspominam tę pierwszą, ale w ogólnym rozrachunku myślę, że była to książka godna uwagi i bez wątpienia w niedalekiej przyszłości coś w ten deseń jeszcze przeczytam.
Mój debiut w świecie Dicka (sc-fi) rozpoczął się od My Zdobywcy, zbioru opowiadań. Przeważna ich część de facto wywarła na mnie ogromne wrażenie, niemal wszystkie czytało mi się z samą przyjemnością i podziwem. Obecnie czytam kolejne jego dzieło, tym razem powieść w czystej postaci, Dr. Futurity.
Tak poza tym znów sięgnęłam po niekwestionowane dzieło, jedną z moich ulubionych książek i najlepszych jakie kiedykolwiek czytałam zarazem – Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa. Wspaniała w każdym calu. Wprawdzie daleko mi jeszcze do końcówki, ale powoli wracają wszelkie wspomnienia z nią związane. Wszystkie perypetie bohaterów, szalenie interesujące portrety samych postaci, bal, ten znakomity bal… Myślę, że czas najwyższy by poza tą niewątpliwie wysoce kunsztowną lekturą sięgnąć po coś jeszcze jego autorstwa. Groteska w powieści jest wprost powalająca. Absolutnie uwielbiam.
(Może skuszę się w takim razie na rosyjską ekranizację, mini serial właściwie. Ciekawi mnie jak to wszystko zaprezentowali)
Odnośnie następnej mam w zasadzie mieszane uczucia. Chyba jednak nie do końca się tego po niej spodziewałam, nie wiem, oczekiwałam jakby czegoś więcej. Choć nie nazwałabym lekturę Dziecka Rosemary przesadnym rozczarowaniem, z początku ewidentnie nie było tak zachwycająco jak byłam skłonna podejrzewać. Oczywiście ostatecznie mogę napisać, że jestem w sumie zadowolona. Chociaż początek mógł pozostawiać wątpliwości na następnych parę rozdziałów, sprawiał wręcz wrażenie banalnego, nieco niewinnego, zupełnie kontrastującego z tematem mającym się w książce wszechstronnie zaprezentować. Teraz z perspektywy sądzę, że miało to po prostu posłużyć za budowanie stopniowego napięcia, co zresztą się autorowi udało, tyle, że gdzieś w środku opowieści. Ponieważ fabuła istotnie nabierała tempa, a cała reszta rumieńców, coraz bardziej mnie ta historia wciągała. Szczególnym uznaniem cieszył się u mnie niejaki Hutch. Naprawdę fajny typ…
Także ogólnie rzecz ujmując: powieść wcale niezła, warta uwagi, ciekawa, trzymająca w napięciu do ostatniej strony… Właśnie, zakończenie. Mnie osobiście mocno wstrząsnęło, nie tyle co obrotem spraw, ale raczej empatią względem bohaterki, sytuacją w jakiej się znalazła. W każdym razie wiele negatywnych emocji radośnie mi po głowie hasało i miałam szczerą ochotę w jej imieniu co poniektórym porządnie dołożyć… Tak czy owak, nie mogę jednoznacznie stwierdzić czy zakończenie w istocie godne jest potępienia czy może w pewnym sensie mi obojętne, sprzeczne z przewidywaniami, oczekiwaniami. Uczucia jak wspominałam, mam mieszane i chyba muszą zmaleć w moich oczach, by móc spokojnie nich pisać. Właściwie chętnie obejrzałabym jeszcze film, nawiasem mówiąc nakręcony przez Polańskiego, ale póki co nie mogę go nigdzie znaleźć.
_________________ There is a kingdom
There is a king
And he lives without
And he lives within.
Wiek: 18 Dołączyła: 17 Maj 2009 Posty: 638 Skąd: zachodniopomorskie
Wysłany: 2010-05-24, 18:14
Właśnie jestem w trakcie czytania sagi "Pieśń Lodu i Ognia" George'a R. R. Martina, którą już teraz mogę zaliczyć do moich ulubionych. Polecam wszystkim, zwłaszcza miłośnikom fantasy (chociaż ilość wątków fantastycznych jest niewielka). Zdarzenia są opisywane z perspektywy różnych postaci, co mnie osobiście irytuje, ale jest to jedyna wada tej serii, a poza tym jest to ciekawe rozwiązanie - pozwala na obiektywną ocenę oraz poznanie motywów działania osób będących nawzajem swoimi wrogami. Najbardziej podoba mi się w niej rozmach - mnogość wątków, postaci (niebanalnych i wielowymiarowych (nawet tych drugo-, trzecio-, czy n-planowych)), szczegółowy opis świata przedstawionego. Fabuła jest po prostu mistrzowska. Cały czas coś się dzieje, a autor stara się zaskakiwać czytelnika (i udaje mu się ) Dodam, że akcja powieści rozgrywa się w wymyślonym przez autora świecie, głównie na kontynencie zwanym Westeros, które przypomina średniowieczną Europę.
Jak dla mnie najlepiej napisana i jedna z najciekawszych pozycji jakie było mi dane przeczytać
[ Dodano: 2010-05-24, 19:34 ]
Dodam jeszcze, że część druga tej sagi znajduje się na pierwszym miejscu w rankingu biblionetki, a pierwsza na trzecim (pozostałe mają poniżej 1000 głosów)
Tak poza tym znów sięgnęłam po niekwestionowane dzieło, jedną z moich ulubionych książek i najlepszych jakie kiedykolwiek czytałam zarazem – Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa.
To też jedną z moich ulubionych powieści, do której powracam od czasów pierwszej klasy liceum wielokrotnie Za każdym razie, z każdym kolejnym rokiem na karku dostrzegam coraz więcej i popadam w coraz większe uwielbienie dla Mistrza i Małgorzaty Polecam Ci, Kat, także inne książki Bułhakowa, jak "Notatki na mankietach", czy "Psie serce", chociaż co niektóre opisy są baaardzo dosadne i nieraz mnie odrzucało, czy w przypadku "Psiego serca" sprawiało, że chciałam zostawić czytanie z żalu dla tego psa. Ale po przeczytaniu widzi się, jak bardzo było to potrzebne dla książki
A propos powrotów do książek, ostatnio poświęciłam trochę czasu na przeczytanie "Lalki", której w liceum nie dokończyłam i jakoś nie mogłam sobie tego wybaczyć Dzisiaj przewróciłam ostatnią stronę (oczywiście z rzewnymi łzami) i siedziałam tak chwilę pełna podziwu dla tego dzieła. Jestem w szoku, że przez ponad sto lat nic, absolutnie nic się nie zmieniło w mentalności ludzi - w większości przypadków wciąż się tak samo zakochujemy, odkochujemy, powracamy do miłości, mamy takie samo podejście do ludzi , wciąż istnieją takie same podziały, choć już nie nazwane formalnie, wszystko to samo... Prus opisał to niesamowicie, jego zmysł obserwacyjny jest absolutnie godzien podziwu! Poza tym, niesamowicie odzwierciedlił życie różnych sfer warszawskich - nieraz miałam wrażenie, że czytam kapitalnie napisaną kronikę towarzyską Myślę, że po przeczytaniu "Lalki", człowiek wychodzi z książki dwa razy mądrzejszy. Naprawdę warto przeczytać - lepiej późno niż wcale
_________________ miłość pierwsza - zupełnie jak cielę
bo patrzy w niebo
by zobaczyć ziemię
Przyjazne linki Sponsor
Dołączył: Dawno...
Posty: 4134
Skad: Z forum
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum