Wysłany: 2010-07-21, 10:35 Mucha pisze scenariusz swojego pogrzebu
To ostatnia impreza, w jakiej wezmę udział, więc chcę, żeby potoczyła się po mojej myśli. Taką myślą Anka rozpoczyna swoją wypowiedź w jednym z wywiadów. Opowiada, że ma wszystko skrupulatnie zaplanowane, a zainspirowana amazońskimi plemionami wpada na pomysł, że do jednego z dań na stypie dosypane będą... jej prochy. Odrzuca tym samym pomysł zrobienia z nich diamentu do pierścionka synowej. Choć to wszystko brzmi abstrakcyjnie, nasza jurorka mówi całkiem poważnie. Chyba sobie nie zdaje sprawy, że jest ciągle na celowniku reporterów i niepotrzebnie usiłuje zwrócić na siebie uwagę, której jej wcale nie brakuje.
Ostatnio zmieniony przez kinga1609 2010-07-21, 10:36, w całości zmieniany 1 raz
A tak btw, to zbrzydła mi się chyba bardziej od Pudziana.
Pudzian jest przynajmniej wszechstronny (a przynajmniej próbuje taki być - tańczy, śpiewa, podnosi ciężary, pojedynkuje się w MMA i studiuje coś związanego z ekonomiką)
akurat nie w tym jednym przypadku:P
Pisanie scenariusza swego pogrzebu lub momentu umierania jest jedną z metod oswojenia się z tym co ostateczne i nieuniknione. Dla wielu ludzi jest to zbyt straszny temat, unikają myślenia o tym prezentując tzw "nierealny optymizm" czyli pogląd "a może mnie to już nie będzie dotyczyć,bo do czasu kiedy miałbym umierać wynajdą już lekarstwo na nieśmiertelność". Wszystko po to by oddalić ponure myśli od siebie i chronić swoje ego. Niestety chwila ta przychodzi dużo wcześniej niż planowaliśmy-umierają wszak też i młodzi ludzie:( i być może w takim momencie chcieliby żeby coś/ktoś przy nich był lub wręcz przeciwnie-żeby go nie było. Napisanie scenariusza jest wtedy rozwiązaniem-bo któż nie usłucha ostatniej woli zmarłego czy umierającego? A kto z nas umierając chciałby słuchać np zrzędzenia jakiejś ciotki czy lamentowania wujenki?;)no może ktoś by chciał...a komuś innemu jest to obojętne...ale a ci,którym nie jest piszą scenariusz, zakładając że może mieć dla nich już "po przejściu na drugą stronę" znaczenie też co zrobi się z jego ciałem...
Ależ refleksyjnie się zrobiło;)
aczkolwiek przyznać muszę,że pomysł dosypywania prochów do jednego z dań nawet mnie wydaje się dość...abstrakcyjny:P
_________________ "Upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem"
WIEDZIAŁAM, że Nika, rozważysz to z punktu widzenia psychologii
cóż widać jestem przewidywalna;)aczkolwiek przyczynkiem do powstania mojego postu była głównie zacytowana przeze mnie wypowiedź pierra;)
Od siebie dodam jeszcze,że 2 lata temu uczestniczyłam w takim tygodniowym treningu postaw wobec życia i śmierci i tam właśnie również jednym z zadań było zaplanowanie tych "chwil ostatecznych". Bardzo wiele dały mi te warsztaty:)
_________________ "Upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje być codziennym zdumieniem"
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum